15.12.2014

Prolog

29 Grudzień 2014r.
Drogi pamiętniczku!
W tym momencie siedzę na lotnisku w Nowym Yorku z tatą. Tak wracamy do Buenos Aires !!!
Nie wiem czy się cieszyć czy nie. Wiem jedno odwiedzę swoich najlepszych przyjaciół. Mam nadzieję że jeszcze o mnie pamiętają. No tak gdy będziemy już na miejscu zobaczę się z mamą!! Została tam w Buenos Aires  te 3 lata. Rodzice byli bardzo blisko siebie kiedy jeszcze mieszkałam w BA , teraz coś się po psuło. Oby mama nie znalazła sobie kogoś innego ! To by było potworne, ale wreście zobaczę swoją mamę i przyjaciół !!! Pamiętniczku trzymaj za mnie kciuki.  Oj przecież ty nie możesz , ale dobrze by było gdyby te święta były na max’a udane.  Buziaczki ;*** Viola
-Pasażerowie lecący do Buenos Aires proszeni są do wyjścia nr 360! Powtarzam pasażerowie lecący do Buenos Aires proszeni są do wyjścia nr 360!- wydobył się głos z głośnika. Nareszcie mogę wsiadać do samolotu i, i mieć pewność, że niedługo będę tam gdzie mój dom.
- Violu, jesteś gotowa ? – Zapytał mój tata. Nie widzi, że czekałam na to pół roku kiedy już skończyłam liceum!
-Tato , dlaczego zadajesz mi takie pytania przecież wiesz że ten lot jest dla mnie bardzo ważny. Wracam do przyjaciół, do mamy- kończyłam zdanie kiedy tata mi je przerwał
- Nie zapominaj że idziesz na studia, a to jest najważniejsze musisz się pilnie uczyć . Praca człowiekowi jest bardzo potrzebna z czego miałbym pieniądze na twoje zachcianki , skoro nie skończyłbym studiów ??-Tata znowu swoje to już przesada tylko studia, studia i studia, o albo znajdź prace, znajdź prace i znajdź prace. Czy on nie rozumie, że wracam tu na święta i nie chcę się z nim kłócić ale naprawdę zaraz wybuchnę ze złości.  
- Dobra tato , chodźmy już – Nie mogę się doczekać Buenos Aires. To takie wspaniałe miasto w dzień jest w nim pełno samochodów, a w nocy tyle świateł. Gdy weszliśmy do samolotu usiadłam na wygodnym miejscu i odpłynęłam.
~~~~6 godzin później~~~~~~~~~~~
-Viola! Obudź się już jesteśmy .To Buenos Aires- Tata zaczął mnie budzić. Ja momentalnie otworzyłam oczy i wyjrzałam przez okno. To, to miasto w którym się wychowałam. To miasto w którym znalazłam pierwszą miłość.  Jestem nie normalna podniecam się czymś co widziałam przez ostatnie 17 lat. Tylko trzeba zrozumieć, że przez te 17 lat nie miałam za kolorowo…. Jednak czas leczy rany. Wiadomo, te głębokie zawsze zostają, ale ja próbuję o nich zapomnieć. Nim zdążyłam się ogarnąć już zaczęliśmy wychodzić z samolotu. Niespodziewanie nigdzie nie mogłam znaleźć taty. Szukałam go po całym pokładzie samolotu. Hymm może już wyszedł. Wstałam z miejsca wzięłam mój bagaż podręczny i ustawiłam się do miejsca, aby wysiąść. Stewardessa, która żegnała się ze wszystkimi pasażerami wepchnęła mi do ręki kluczyki samochodowe.
- Co to jest ?- pytam zdziwiona , w końcu nie wszystkim pasażerom wręcza się do ręki kluczyki

- Kluczyki od samochodu. Uznaj to jako prezent – puściła do mnie oczko i gestykulując kazała mi udać się do wyjścia. Pomijając przeprawę bagażową znalazłam się na poczekalni.Czułam się samotna w końcu tata gdzieś zniknął a ja, a ja nie wiem co ze sobą zrobić.Postanowiłam zadzwonić do niego. Wyjęłam z mojej torebki złotego Iphona. Odblokowałam go i zauważyłam wiadomość. 
Od TATA:
~  Wróć do domu sama ja muszę załatwić parę spraw na mieście. Chyba wiesz gdzie mieszkamy ?
Do TATA:
~ Ok
Włożyłam telefon do torebki i wyszłam na parking. Obracałam w palcach kluczyki od samochodu, na nich widniała marka samochodu Fiat. Ciekawe to pewnie tata kupił mi samochód ekstra. Czasami wkurza człowieka ale i tak jest kochany. Nacisnęłam na kluczykach przycisk. jeden ze stojących naprzeciwko mnie zaczął świecić. Podeszłam i chwyciłam za klamkę. Nie mogę uwierzyć, otworzyłam, ja otworzyłam ten samochód jest piękny biały idealny. Wsiadłam i zauważyłam list :
" Jak ci się podoba kochanie ? Piękny prawda ? Przepraszamy że razem z tatą nie wręczyliśmy ci go osobiście ale miejmy nadziej że sama sobie świetnie poradziłaś. To jest prezent od nas na twoje 20 urodziny. Musieliśmy załatwić parę spraw które nie cierpią zwłoki. Klucze od domu masz w schowku przyjeżdżaj jak najprędzej Olga się stęskniła upiekła ci nawet ciasto. Może chciałabyś pojechać na zakupy lub spotkać się ze znajomymi ? Razem z kluczami masz 250 peso. Kup sobie coś Buziaczki ;* Mama i Tata"
Ja cie ten samochód jest dla mnie. To jest coś nie możliwego.Włożyłam kluczyki do stacyjki i przekręciłam je . Postanowiłam najpierw pojechać do domu. Po 30 minutach już byłam na miejscu. Wzięłam głęboki wdech i chwyciłam za klamkę.Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam pięknie wystrojony dom, który był bardzo elegancki. Mój zachwyt przerwałam mi Olga, która podeszła do mnie i zaczęłam mocno ściskać
- Violuś już jesteś jak ja się stęskniłam ty nawet nie wiesz mam ci tyle do opowiedzenia , a może chcesz coś zjeść? Nie no, na pewno chcesz coś zjeść, w końcu jesteś po podróży, no a na pewno chce ci się pić tak? po co ja się pytam, przecież widać jaką ty masz suchą twarzyczkę- mówiła łapiąc mnie za twarz i targając moje włosy nie dając mi czasu na odpowiedź do zadawanych pytań.
- Olga też się cieszę na twój widok, ale nie jestem głodna. Masz rację chce mi się pić- Odpowiedziałam szybko żeby nie szykowała nie wiadomo ile jedzenia.
- ymm no dobrze to już przynoszę ci coś do picia
- Nie!- powiedziałam przedłużając-sama sobie wezmę nie przejmuj się mną 
- Viola nie dawno przyjechałaś na pewno nie chcesz abym to ja rozpakowała twoją walizkę ?- powiedziała z uśmiechem
- No dobrze Olgo, możesz rozpakować moją walizkę- natychmiastowo Olga wzięła moją walizkę i pobiegła z nią do mojego pokoju. Ja za ten czas weszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę i wyjęłam butelkę soku pomarańczowego. Upiłam łyk i z powrotem włożyłam ją do lodówki.Weszłam do salonu i oczom nie mogłam uwierzyć
- Angie !!!!!!- powiedziałam tak radosna jak nigdy w końcu nie codziennie spotyka się ciocię która wyjechała do Hiszpanii na Staż. Z wrażenia, aż usiadłam na kanapę.
- Violu! Już przyjechałaś jak się ciesze - podeszła do mnie i mocno uścisnęła
- Tak samo cieszę się jak ty mów co cię tu sprowadza?- zapytałam  nieustanie się uśmiechając
- Ty kochana w końcu jutro twoje urodziny - odpowiedziała pełna euforii 
- O matko na śmierć zapomniałam - Jak mogłam zapomnieć o własnych urodzinach jestem jakaś dziwna przecież nawet rodzice napisali mi w liście " z okazji 20 urodzi " to trzeba być inteligentnym 
- Nie przejmuj się , a teraz opowiadaj jak było w Nowym Yorku ? W liceum poznałaś kogoś ??- uderzyła swoim barkiem o mój z chytrym uśmieszkiem
- Przestanie Angie- Zarumieniłam się- Było bardo fajnie matura mi całkiem nieźle poszła wiesz ? Bardzo się z tego powodu ciesze 
- Proszę Violu nie mów mi tylko o nauce. Nie poznałaś nikogo ? Przecież nie wierze że cały czas się 
uczyłaś  !- odpowiedziała ze śmiechem
- Ha żebyś się nie zdziwiła. Nie no ok miałam koleżankę ma na imię Caroline bardzo ciekawa dziewczyna zapoznała mnie z Mią. Mija też jest bardzo interesująca razem chodziłyśmy na biologię.
- Nie mów mi tylko o koleżankach! A sprawy sercowe miałaś jakiegoś chłopaka ?- Zapytała mnie trochę w taki sposób jakbym jej o czymś nie mówiła
- No dobra miałam chłopaka !- powiedziałam  bardzo cicho, jednak ona to usłyszała.
- AAAA wiedziałam no mów jak miał na imię jak wyglądał ??- Dopytywała
- Miał na imię Chris bardzo ładny, miał brązowe włosy, niebieskie oczy i ogółem był bardzo przystojny.
- To czemu nie jesteście razem ?- Zapytała.To pytanie ukuło mnie w serce trudno mówić o czymś  co BYŁO dla ciebie ważne no właśnie, ale się skończyło 
-Jjjaa on powiedział że nie wierzy w miłość na odległość uznał że lepiej jest się rozstać niż kombinować.
- Przykro mi kochanie - Mocno mnie do siebie przytuliła- ale wiesz może pójdziesz na spacer spotkasz starych znajomych - zaproponowała
- A właśnie dlaczego nie było ich na lotnisku może coś o tym wiesz ?-
- Niestety nic nie wiem, ale może nie wiedzieli, że wracasz - mówiła tak jakby chciała ich usprawiedliwić 
- No może, dobra Angie idę się przejść- powiedziałam wstając z kanapy.
- Jasne leć, a mama dała ci pieniądze bo jak coś- nie dokończyła bo jej przerwałam
- Tak dała nie martw się- uśmiechnęłam się do niej i odeszłam do drzwi.
Przeszłam się do pobliskiego parku. Nie zwracając uwagi na innych wyjęłam swój pamiętnik i zaczęłam oglądać stare wpisy.

"5 lipca 2010
Drogi pamiętniczku!!
Ja nie wierze w to co się dzieje. Chyba zakochałam się w Leonie wiesz?? Ale najdziwniejsze jest to że on we mnie też !! Zapytał się dzisiaj mnie o chodzenie a jak ty już wiesz pamiętniczku że się zgodziłam aaaadzis krótki bo biegnę na spotkanie z Leonem. Buziaki ;* "

"30 sierpnia 2011
Drogi pamiętniczku!!
Jak ja kocham Leona jest cudowny mam już tyle z nim wspomnień ostatnio zabrał mnie w piękne miejsce z widokiem na staw. Pocałowaliśmy się. Było pięknie, magicznie. Nie umiem wyrazić tego słowami. Ja go bardzo mocno mocno kocham "
Nagle zaczął wiać porywisty wiatr i co wnioskuje z jego nazwy porwał zdjęcie moje i Leona z pamiętnika. Nie wiem jak to nazwać, ale rzuciłam się w pogoń za tym zdjęciem. Biegłam z pół alejki za zdjęciem, kiedy to już je miałam musiałam się o kogoś przewrócić i wylądowałam na ziemi.Wstałam i otrzepałam się z resztek ziemi i trawy na moich spodniach.Odwróciłam się i zauważyłam.....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz