Przypominała mi kogoś, ale jednak nie wiedziałam kogo.
- Bardzo cię przepraszam, ale wypadło mi zdjęcie i- nie dokończyłam bo przerwała mi w pół zdania
-Dobra nie produkuj się ja też się zapatrzyłam- Gdy usłyszałam jej głos zrozumiałam że to Franceska. Nie spodziewałam się tego po niej, wygląda zupełnie inaczej zaczęła ubierać się na czarno i wyzywająco.
-Franceska?- zapytałam w końcu niepewnie, musiałam to wiedzieć.
- Tak, ale co to ma znaczyć?- odpowiedziała z zaskoczoną miną. Nie oczekiwał od niej innej.
- To ja Violetta przyjaźniłyśmy się w gimnazjum.- odpowiedziałam na jej pytanie z nadzieją, że przypomni sobie kim jestem.
-Vio vio aa tak Violetta! Ty chyba wyjechałaś do Nowego Yorku??
- No tak, ale wróciłam tu na studia, może wybierzemy się na kawę ? Porozmawiamy jak minęły nam te trzy lata?-Wypaliłam nie myśląc nawet czy ma Franceska chce kontynuować znajomość ze mną
-yyy- Podrapała się nerwowo po karku - Wiesz trochę jestem zajęta- Nie dałam jej dokończyć
- Rozumiem. Nie chcę się narzucać- Chciałam już odejść kiedy dziewczyna złapała mnie za nadgarstek i odwróciła do siebie.
- Nie dałaś mi skończyć- Uśmiechnęła się do mnie - Możemy się teraz spotkać mam jeszcze wolną godzinę
- To co idziemy do starbucks ?- Zapytałam wymieniając moją ulubioną kawiarnię
- Okej dawno już w nie nie byłam - odpowiedziała z nieśmiałą miną
Szłyśmy razem przez park, aż w końcu doszłyśmy do centrum Buenos Aires gdzie była kawiarnia.
Zajęłyśmy najlepsze miejsce przy oknie. Zamówiłyśmy kawy i już spokojnie mogłyśmy rozmawiać.
- No to jak było beze mnie przez te trzy lata, coś się zmieniło ?- zaczęłam rozmowę
- Myślę, że zmieniło się bardzo dużo. To tak ja, Ludmiła, Leon i Diego nie studiujemy nie opłacało się nam. Maxi i Cami są na prawie a Naty poszła na medycynę. Chłopcy poszli jeszcze na mechanikę, elektronikę i tp.- odpowiedziała trochę ze smutkiem w głosie
- No tak a dlaczego nie studiujecie ?, no oprócz powodu że wam się nie opłacało- uśmiechnęłam się do niej nie wiedząc że był to błąd
- Wiesz my mamy już pracę. Jest nietypowa, ale mamy z niej dużo pieniędzy.
- A co to za praca ? Może ja też się na nią załapię ?
- yyy- Podrapała się nerwowo po karku- Mogę cię zaprowadzić do szefa i sama się dowiesz a teraz powiedz co u ciebie ?
- Fajne czasy, ale się skończyły nie sądzisz ?- Zapytała chcąc udowodnić, że po moim wyjeździe wszystko się zmieniło
-Fran powiedz mi co u Leona ?Po moim wyjeździe nie odzywał się do mnie, jakby się obraził
- No tak był na ciebie zły, że nie zostałaś z nami tutaj. Myślał, że to przez to przez niego wyjechałaś, w końcu po kłóciliście się przed twoim wyjazdem.
-Przykro i że tak sądził, ale co teraz robi trzymasz się z nim ?
- No tak pracujemy razem, jednak Violu on w liceum stał się kimś innym. Zadaje się z dziwnymi ludźmi których nawet ja nie znam.Ma dziewczynę.
- Jak ta lafirynda ma na imię ?- zapytałam ze złością w oczach, którą było widać na 100 km
- Jest bardzo ładna- powiedziałam to z trudnością
- Niestety.- odpowiedziała ze smutkiem
- Dlaczego niestety ?- zapytałam, ponieważ byłam bardzo ciekawa odpowiedzi brunetki
-Bo wszyscy chłopcy na nią lecą !! Nawet Diego!! Mam już jej dość zawsze jest taka kochaniutka i bez bronna to dobija człowieka.Przecież wiadomo, że sama dałaby sobie świetnie rade
- Czekaj! - przerwałam jej - Czy tobie podoba się Diego ???- Zapytałam z wytrzeszczonymi oczami i chytrym uśmieszkiem
-No co ty skąd do głowy przyszedł ci taki pomysł - Zarumieniła się. Już wiedziałam, że kłamie.
- Proszę nie udawaj sama przed chwilą powiedziałaś "Nawet Diego!!" Nie zaprzeczaj !1- Zaprowadziłam ją w kozi róg.
- Oj Viola weź to tak jakby oskarżać cię za to że cały czas czujesz coś do Leona!!
- Tto nie prawda!!- Schyliłam głowę w dół i zakryłam twarz włosami.
-No właśnie to co ty mi grozisz Hymm ?- Zaśmiała się
- Wiesz czasami mnie dobijasz !!!- Zaśmiałam się razem z nią. Tak rozpoczęły się nasze pogaduszki który mogłyby trwać w nieskończoność, jednak do Fran zadzwonił telefon z pracy i musiała zmykać.Umówiłyśmy się, że jutro zwoła resztę i razem pogadamy i ogólnie.Postanowiłam pójść do domu pewnie rodzice, Angie i Olga umierają z tęsknoty. Na dworze już ciemno. Spojrzałam na mój biały zegarek widniała na nim godzina 20;04. Zadziwiające ile zeszły mi ta rozmowa z Fran. Może jej wygląd się zmienił, ale nadal jest tą niesamowitą duszą towarzystwa. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Szłam przez park, ponieważ to najkrótsza droga z centrum do domu.Nagle zaczął padać lekki deszczyk. Wzięłam moją torebkę i zakryłam nią głowę. Ocierałam się o ludzi którzy uciekali przed deszczem. Kiedy otarłam się o jednego mężczyznę poczułam ciepło, które czułam tylko przy jednym mężczyźnie. Podniosłam wzrok i ujrzałam ... Jego. Oczywiście z nią bo jak inaczej.To był Leon.
-Przepraszam- jąkałam się - Jja nie chciałam- mówiłam z wielkim żalem i bólem nawet nie wiem dlaczego.
- Dobra Darling nie przejmuj się- uśmiechnął się do mnie a jego dziewczyna uderzyła o barkiem.
- Leoś musimy już iść spieszymy się, a i miło było cię spotkać jak masz na imię ?
- yy Violetta - odpowiedziałam zdziwiona śmiałością Mii.
- Skądś znam to imię, może kiedyś się spotkaliśmy, ale teraz musimy iść. A no tak ja jestem Leon a to Mia- Popchnął do siebie szatynkę i przytulił ją.
- okejj może do zobaczenia - Odeszłam od nich może tak trochę chamsko ale bez przesady nie mam ochoty patrzeć na to jak się obściskują .Deszcz zaczął mocniej kropić, dlatego do domu wróciłam biegiem.Otworzyłam ogromne drzwi i od razu poczułam zapach moich ulubionych pierniczków, aż oblizałam się .Nie spodziewałam się że Mia oże być aż tak miła. Nie dość że jest ładna, to jeszcze miła i śmiałą.
-Jestem!!!!!!!!!!- Krzyknęłam na cały dom. Jednak nie uzyskałam odpowiedzi. Podeszłam do Kuchni zobaczyłam na stole małą karteczkę.
"Violuś kochanie musieliśmy załatwić więcej rzeczy niż przewidywaliśmy. Odgrzej sobie obiad. Jesteś pewnie sama bo Olga wyszła odwiedzić swoją matkę, Angie jest z nami. Nie przejmuj się wrócimy wieczorkiem. Buziaki Mama, Tata i Angie."
Dziwne. Mają tyle spraw od powrotu do Buenos Aires. Niestety muszę ich zrozumieć.
Postanowiłam pójść do mojego pokoju. Włączyć telewizor i się zrelaksować. Usiadłam i wyjęłam pamiętnik zaczęłam pisać:
"Dzisiejszy dzień był bardzo dziwny szczerze mówiąc nie dziwny, a smutny.Nikt oprócz rodziny mnie nie kojarzył. Zapomnieli o mnie o tym kim byłam w ich życiu. Najbardziej zabolało mnie to, że Leon mnie nie kojarzył, to było jednoznaczne z nie znał. Zabardzo chwaliłam ten dzień przed zachodem słońca. Ciekawe co z jutrem o fuck moje urodziny !!! Może Fran będzie wiedzieć że je mam. Muszę wziąć się za siebie i pokazać Leonowi że wiele stracił zrywając kontakty ze mną ale to nie tylko liczy się Leona, ale także wszystkich innych.Jutro będzie lepszy o wiele lepszy dzień."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuje za przeczytanie :):)
Mały szantaż abym wiedziała dla kogo się produkuje :D:D
Rozdział 2 - 1 komentarz
Dużo nie wymagam oczywiście więcej komentarzy mile widziane :):)
Martyna xDDD podasz mi swój g-mail? :D
OdpowiedzUsuńSprawa jest xdd
Albo masz mój i napisz do mnie; werka.blanco123@gmail.com
UsuńJuż napisałam :)
Usuń