Dzisiaj przchodzę do was z One Shot'em myślę, że wam się spodoba.
Dedykowany anonimowi
Siedziała smutna i samotna w swoim pokoju. Czy
tak naprawdę swoim? Niekoniecznie. Mieszkała w małym akademiku blisko
uniwersytetu do którego uczęszczała. Jej marzeniem było służyć państwu, jako
żołnierz i zawsze, godnie bronić ojczyzny. Lubiła swoją uczelnie, nie mogła
złego słowa na nią powiedzieć, jednak czuła niedosyt. Mało dziewczyn chce iść
do Wojskowej Akademii Przygotowawczej . Brakowało jej
towarzystwa najbliższych. Mimo tego, że uczęszcza tu już dwa lata nie
oswoiła się jeszcze z ludźmi. Nie znała ich. Jednak dla nie było to nawet
dobrym rozwiązaniem. Jej rozważania przerwało ciche pukanie, do
drewnianych drzwi. Osoba za drzwiami usłyszała w odpowiedzi tylko „proszę!” .
Drzwi powoli otworzyły się, a w nich staną jej przyjaciel. Kiedyś może był i
kimś więcej, ale to minęło, jak letni wiatr.
-Ludmiło! Może choć raz przynajmniej
udasz, że słuchasz tego co do ciebie mówię!- powiedział lekko podirytowany
zachowaniem przyjaciółki.
- Wiem znów cię zawiodłam, ale ja nie potrafię
inaczej . Od jakiegoś czasu, czuję się bardzo samotna .
- Co ty gadasz przecież masz mnie, Christiana,
Jane, Rosie. My wszyscy jesteśmy razem z tobą tu i o ciebie dbamy, kochamy cię
i chcemy żebyś była szczęśliwa. Na tym polega przyjaźń.- Tymi ostatnimi słowami
szatyn wykończył blondynkę o to jej chodziło brakowało w jej życiu innego
rodzaju miłości, pełnego ciepła i wzajemnej potrzeby bycia.
- León zrozum to nie takie proste. Wiem,
przyjaźń w życiu jest bardzo potrzebna, ale po rozstaniu z Charlesem coś się we
mnie zmieniło. Inaczej patrzę na świat. Nie tak jak ty, nie tak jak Rosie.
Patrzę na świat przez wielki pryzmat, który gołym okiem nie jest widoczny .
Pryzmatem tym jest czas. Ty masz Violettę, Rosie ma Alex’a , Jane ma Erica, a
ja? Kogo mam ja? Nikogo.- Zrobiła malutką przerwę aby jedna łezka mogła
swobodnie spłynąć po jej zimnym policzku.
- Nie płacz. To rozkaz!- uśmiechną się do niej
promiennie. Na co ona odpowiedziała, także uśmiechem. Nagle na twarzy
przyjaciela znikł uśmiech.– Zapomniałem ci czegoś powiedzieć…Ja planuje się
oświadczyć Violettcie. – Mówił ze wzrokiem utkwionym w podłogę.
- To chyba dobrze! Czy może o czymś nie wiem?-
Mówiła Ludmiła bez większego przekonania.
- Nie! Na czy nie o to chodzi . Chciałem cię
poprosić abyś pomogła mi wybrać pierścionek dla niej.- mówił nadal nie co
speszony.
- Jasne! To, że mam kłopoty z psychiką to nie
znaczy, że nie pomogę najlepszemu przyjacielowi, w tak ważnej sprawie.- Ludmiła
wstała z łóżka na którym siedzieli i podała rękę do Leóna. – To dla mnie
zaszczyt, że prosisz mnie o tak ważną rzecz w swoim życiu.- León wstał i
przytulił się do Ludmiły. Nagle drzwi pokoju otworzyły się, a w nich stanęła
zdyszana Camila.
-Witam was, ale nie czas na rozmowy. Przyjechał
nowy oficer z Włoch. Podobno jest bardzo wymagający. Mamy z nim zajęcia przez
pięć dni, następnie on wybiera najlepszych, którzy lecą z nim do Włoch! Ale jak
już powiedziałam nie mamy czasu! On już na nas czeka w auli.- Camila tym
miejscu przestała mówić i gestykulując wyrzuciła Leóna i Ludmiłę z pokoju.
Jedynie co zrobiła Ludmiła to chwycenie swojej torebki. Przyśpieszonym krokiem
doszli do auli.
Aula była
ogromnym pomieszczeniem. Zawsze kiedy Ludmiła musiała tu przebywać czuła się
jak płatek stokrotki na łące pełnej stokrotek. W Auli trwała już rozmowa ze
studentami. Wtem do Sali wszedł Oficer. Mimo munduru wydawał się młodym
mężczyzną ok. 27 lat. Ludmile od razu spodobał się nowy „nauczyciel”. Miał
kasztanowe włosy i brązowe, wchodzące w czekoladowe oczy.
- Dzień Dobry! Mam na imię Federico Pasquareli.
Jestem młodszym oficerem. Będę was uczyć , przygotowywać do samoobrony i teorii
walki na froncie. Może to brzmi groźnie, jednak tak nie wygląda. Zaufajcie.-
Popatrzył się na salę i zauważył same zmieszane twarze.- No tak to może ja
pokaże na czym to miało by się opierać. Czy ktoś jest chętny, abym na nim mógł
pokazać?- Ponownie rozejrzał się po Sali i zauważył Ludmiłę która aktualnie
mazała coś w zeszycie.- No to może ty blondyneczko- podszedł do Ludmiły i
wyciągnął do niej rękę. Ona natomiast popatrzyła na niego przerażonym wzrokiem,
ale jednak przyjęła ofertę i wstała z miejsca .
- Jak masz na imię? – Zapytał oficer bardzo
głębokim głosem
- Ludmiła Ferro. Szeregowa.- Dodała w bardzo
szybkim tempie jedno dość mało znaczące słowo, ale dające zrozumieć, że jest
osobą poważną.
- A więc Ludmiło, podejdź tu do mnie.-
Dziewczyna zgrabnie podeszła do Federico.- Widziałaś może teledysk do Thinking
Out Loud? Ed’a Sheerana?- zapytał cwaniacko
- Tak, widziałam- Federico zobaczył błysk w oku
dziewczyny, jednak nie zważając na to odpowiedział
- To tutaj tak nie będzie.- Momentalnie uśmiech
znikł jak i z twarzy Federico, jak i z twarzy Ludmiły.
~(*)~
Po godzinie pokazu, w którym uczestniczyła
Ludmiła , Federico dał jej spokój. Blondynka była wykończona nie dość, że
musiała pokazywać, biegać po całej sali to w dodatku oficer poprosił ją, aby
robiła pompki! Rozmowa ze studentami trwała dość krótko, w końcu zakończyło się
spotkanie z nowym nauczycielem. Wszyscy uśmiechnięci i radośni wybiegli z auli
jedyni Ludmiła i León tam zostali. Blondynka powoli pakowała swoje przybory do
torby, a szatyn jej towarzyszył. Nagle odezwał się głos oficera.
- Ludmiło! Czy mogę cię prosić na słowo?- Mówił
dość łagodnym tonem. Ludmiła popatrzyła na Leóna i cicho powiedziała:
- Idź już, dogonię cię.- Blondynka uśmiechnęła
się do niego promiennie. Natomiast szatyn w odpowiedzi powoli ruszył się
z miejsca i poszedł w stronę wyjścia z auli. Ludmiła przeszła w dół i stanęła
obok Federico.
- Tak słucham, w czym mogę panu pomóc?-
zapytała lekko speszona towarzystwem nauczyciela.
- Chciałbym cię prosić, abyś została moją
asystentką. – Przerwał na sekundkę i ponownie kontynuował.- Wiem, że może to
wydawać się dziwne, ale jestem w tym miejscu pierwszy raz, dlatego pragnę,
żebyś mi pomogła się oswoić.
- Dobrze, dobrze tylko na czym by to miało
polegać, na czym miałaby polegać moja praca?- zadała pytanie nadal lekko
zdumiona sytuacją.
- Myślę, że na początku oprowadziłabyś mnie po
tej placówce, następnie pomagała w ważnych sprawach jak wypełnianie papierów
czy innych, ponieważ nie wiem czy będę w stanie to wszystko sam ogarnąć. No i
muszę cię o coś poprosić.
- Tak?
- Mów do mnie Federico nie chcę się wydawać taki
stary. Mam dopiero 27 lat będę miał jeszcze czas na bycie panem- powiedział z
lekkim uśmiechem.
- Dobrze pan Federico. Sądzę, że
mogłabym zostać pańską twoją asystentką, nie sprawiłoby mi
to większego problemu.- mówiła nie pewnie, jednak kiedy ktoś by się wsłuchał,
zrozumiałby, że mówi to z wielką pewnością.
- To wspaniale od kiedy możesz zacząć „pracę”?-
wziął to słowo w cudzysłów.
- Myślę, że nawet teraz mogłabym cię
oprowadzić po uczelni.- Dziewczyna uśmiechnęła się mimowolnie.
- Idealnie, a więc chodźmy!- Młody mężczyzna
uśmiechną się promiennie i pokrzepiająco pchnął dziewczynę ku wyjściu. Ludmile
bardzo podobał się Federico nie umiała tego nazwać, ale chyba się w nim
zakochała. Jego urocze dołeczki wprawiały ją w obłęd, a czekoladowe oczy w
ekstazę. Musiała jednak udawać, że nic dla niej nie znaczy i że ich kontakty są
tylko w pracy. Jednak nie potrafiła.
~(*)~
Kiedy doszli do basenu, Ludmiła momentalnie się
uśmiechnęła. Lubiła to miejsce, nawet kochała. Marzyła aby pływać zawodowo,
tylko, że los chciał inaczej. Ludmiła w wieku 13 lat miała poważne problemy z
kolanem, co bardzo utrudniało jej spełnianie marzeń. Teraz nie ma już tych
problemów jednak nadal boi się zawodowo pływać. W końcu te problemy
zapoczątkowały się tam w wodzie. Bez jej wiedzy.
- No więc Federico tutaj znajduje się basen, jak
mogłeś zauważyć. Tutaj większość studentów spędza popołudnia, wieczory i
weekendy.
- Tak codziennie?- zapytał Federico na co
Ludmiła tylko przytaknęła skinięciem głowy-I im to się nie nudzi?
- No co ty! Nigdy w życiu! Tutaj spędzamy
większość wolnego czasu. Tylko tu potrafimy się wyluzować. Kiedyś ty też
spróbuj!- mówiła lekko zaskoczona słowami Włocha.
- Kiedyś a może teraz? – poruszył śmiesznie
brwiami
- To głupi pomysł nie mamy strojów. Poza tym
dziś jest zamknięte bo przyjeżdżasz TY- Uśmiechnęła się akcentując
ostatnie słowo.
- Wstęp jest tylko dla upoważnionych czyli dla
mnie, a że ty jesteś ze mną to możemy tam przebywać.- uśmiechną się i otworzył
drzwi do basenu.
- To nie jest..- Nie zdążyła dokończyć, ponieważ
przerwał jej szatyn.
- Oj nie marudź będzie zabawnie- Mówił tak
jakoby obudziło się w nim małe dziecko a nie poważny oficer. Ludmiła zatrzymała
się w miejscu pomiędzy basenem a wejściem.
- Federico jesteś oficerem! Nie powinieneś robić
takich rzeczy- krzyczała bez opamiętania. Nagle Federico poderwał się i
podszedł do niej.
- Masz rację nie powinienem, ale robię- Federico
podniósł Ludmiłę i ile sił było w jego rękach wrzucił ją do basenu.
| (od aut. przepraszam za jakość ale pierwotnie obraz był bardzo mały) |
Ludmiła powoli wypłynęła z pod tafli wody.
Wynurzając się, zauważyła śmiejącego się w niebo-głosy Federica. Na początku
nie zrozumiała o co chodzi a szczerze mówiąc nie zwróciła na to uwagi.
Wpatrywała się w słodko rozmierzwione włosy oficera, w jego kasztanowo-
czekoladowe oczy. Nagle Federico wyją za swoich pleców czarny biustonosz
od Victoria's secret. Dopiero wtedy Ludmiła zorientowała się, że to jej i w
dodatku nie ma go na sobie. Szybko zakryła rękami piersi. Nie miała się czego
wstydzić jej biust według niej był idealny nie za duży i nie z mały taki
w sam raz. Federico patrzył na nią z lekkim podnieceniem i pożądaniem. Ona
jednak tego nie wiedziała. Nie była wampirem ze zmierzchu, który słyszy myśli
wszystkich.
- Okej Federico było fajnie, ale się skończyło
oddaj mi biustonosz- powiedziała Ludmiła z zadziwiającym spokojem.
- Chyba zapomniałaś o czymś?- mówił powoli tak
aby zrozumiała o co mu chodzi
- Poproszę?- mówiła lekko z sarkazmem i radością
że to on znalazł biustonosz a nie ktoś z "górnej półki"
- A nagroda za znalezienie?- nadstawił policzek,
aby dostać buziaka.
- Przecież to tylko biustonosz równoważnie mogę
chodzić bez niego.
- Okej, więc na moje lekcje masz przychodzić bez
biustonosza.
- To nie fair!- lekko krzyknęła. Na tyle lekko
żeby nikt ich nie usłyszał.
- A ja sądzę, że bardzo fair- uśmiechnął się
szyderczo
-Oj wypchaj się - rzuciła Ludmiła i wspięła się
na rękach chcąc wyjść z basenu. Nagle poczuła na swoich biodrach czyjeś ręce,
które blokowały jej dalsze ruchy. Ręce Federico spowodowały, że Ludmiła znów
poczuła stopami dno basenu. Federico przesuną ręce bardziej na żebra
dziewczyny.
- Ale tak bez stanika wyglądasz o wiele
ładniej.- szepną jej do ucha. Dziewczynę ogarnął dreszczyk, przyjemny
dreszczyk. Lekko odwróciła się do niego, aby spojrzeć mu w oczy. Jednak to on
przejął inicjatywę i szybko wpił się w jej usta. Oddała pocałunek. Nigdy nie
czuła czegoś takiego, takiej przyjemności, namiętności, pożądania. Federico
pociągnął ją za pośladki i usadził na granicy basenu, nadal namiętnie całując.
Ona złączyła swoje ręce w jego włosach. Nagle Ludmiła oderwała się od niego
chcąc zaczerpnąć powietrza. Federico także to zrobił, jednak po krótkim wdechu
wykorzystał chwile nie uwagi blondynki i ponownie wpił się w jej usta tym razem
do ich "gry" dołączył język . Po chwili Ludmiła oderwała się od
Federica i drżącym głosem powiedziała:
- Nie sądzisz, że to źle, że tak się całujemy w
końcu jesteś tak jakby moim szefem- urwała chcąc aby to Federico dokończył
zdanie. Jednak on jeszcze mocniej przyciągnął Ludmiłę do siebie, tak mocno że
czuła ona jego przyrodzenie na swoim brzuchu.
- Nie, nie sądzę. Ty mi się podobasz, ja tobie
więc dlaczego nie moglibyśmy się całować?
- Nie wiem, ale...- nie dał
jej dokończyć ponieważ mocno wziął ją pod wodę i namiętnie pocałował tak jakby
chciał w tym pocałunku pokazać wszystko co do niej czuje. Ona nie wiedząc
trochę co się dzieje w odpowiedzi także pocałowała go z wielką
namiętnością.
~(*)~
Ludmiła już sucha i nadal bez biustonosza
powoli odprowadzała Federico do jego pokoju. Nareszcie zrozumiała, że tak
naprawdę Chuck nie był jej prawdziwą miłością. To do Federico czuję coś czego
nigdy w życiu nie czuła do Chucka. Kiedy doszli do jego pokoju, Federico
odezwał się po tej ciszy która ich dzieliła.
-Wejdziesz? W końcu musimy obgadać twoje
obowiązki.- uśmiechnął się do Ludmiły
- W sumie czemu nie mam jeszcze 15 minut do
kolacji.- Federico otworzył drzwi i pozwolił Ludmile wejść jako pierwszej.
Kiedy już sam wszedł do pokoju momentalnie zamkną drzwi. Podbiegł do Ludmiły i
przybrał ją do ściany kładąc swoje ręce na jej pośladkach. Cieszyła się, że
wreście znalazła miłość. Wiedziała i rozumiała, że on też ją kocha. Kiedy
Federico przerwał pocałunek aby zaczerpnąć powietrza Ludmiła wyrwał się z
uścisku i usiadła na fotelu.
- Może porozmawiajmy o mojej pracy? Hymm? -
lekko zdziwiony Federico usiadł na stoliku na przeciwko jej i po chwili namysłu
odpowiedział.
- No dobrze jeśli chcesz.- Ludmiła przytaknęła-
Najważniejsze jest to abyś nie nosiła biustonosza inne rzeczy nie są ważne-
zaśmiał się ukazując rząd białych zębów.
- Ale się uparłeś! Może jeszcze bez majtek!?-
mówiła z sarkazmem Ludmiła.
- A wiesz co to bardzo dobry pomysł - szeroko
się uśmiechnął
- Ugh.. I już na koniec powiedz że mam pizdówki
ubierać i bluzki z gigantycznym dekoltem?
- Misia no stres. Pizdówki i bluzki to przesada
bo inni chłopcy też będą cię widzieć.- Ludmiła wstała i siadła okrakiem, twarzą
do Federico. Mocno go pocałowała i wstała.
- To do jutra - uśmiechnęła się i wyszła.
~(*)~
Następnego dnia Ludmiła ubrała się, zjadła
śniadanie, spakowała książki i wyszła w stronę pokoju Federica. Idąc korytarzem
spotkała Leona.
- Część Lu myślałem, że przyłączysz się do mnie
i Violetty na kolacji, ale ty gdzieś poszłaś
- Byłam zmęczona. Oprowadzałam naszego oficera
po uniwersytecie.
- Dość długo Ci to zajęło w końcu prawie
wszystko jest zamknięte.- Ludmiła poczuła się trochę nie swojo nie chciała
okłamywać swojego przyjaciela, ale trudno mówić o takich rzeczach szczególnie
Leonowi, który uważa że każda miłość musi być przypieczętowana
stosunkiem.
- Jakoś tak wyszło. Wiesz co nie chcę mi się
zbytnio tak tutaj rozmawiać. Umówmy się że ja dzisiaj pomogę Ci wybrać
pierścionek a potem pójdziemy na kawę do starbucks ok?
- No okej jak chcesz- Ludmiła pocałowała w
policzek Leona i odeszła ponownie w kierunku pokoju Federica. Dochodząc do jego
pokoju nawet nie musiała pukać ponieważ drzwi same się przed nią otworzył. Stał
w nich trochę zdenerwowany Federico.
-Mów kto to był!?- mówił bardzo nerwowo i szybko
- Ale kto? O co ci chodzi?- odpowiadała pytaniem
na pytanie zdezorientowana Ludmiła
- Ten chłoptaś, który był z Tobą na korytarzu!-
Ludmiła zaśmiała się na odpowiedź Federica
- To mój przyjaciel nie bądź zazdrosny a na
pewno nie o niego- mówiła dziewczyna z delikatnością głaszcząc szatyna po
policzku.
- Przepraszam nie powinienem się tak zachować-
podszedł do niej i delikatnie pocałował blondynkę. Jego pocałunki wchodziły
niżej aż dotarły do końca szyi.
-Och..- jedynie takie słowa mogły wydobyć się z
ciała blondynki. Szatyn rozkoszował się skórą dziewczyny, o smaku
cytrusowej Piña Colady.
- Fede- chłopak nie przestawał ją całować
- Ja, ja muszę iść na wykład- nagle chłopak oderwał się od niej.
- Dobrze , ale spotkajmy się wieczorem w
gimnastycznej zrobię ci trening ok?
- No, no dobrze.- odpowiedziała zamykając za
sobą drzwi.
~(*)~
Nadszedł wieczór, Ludmiła pomogła wybrać Leonowi
pierścionek i natychmiastowo po powrocie przebrała się w luźniejszy strój, w
którym mogłaby ćwiczyć. Powoli weszła do sali w której czekał już na nią
Federico. Był ubrany w luźne czerwone krótkie spodenki. Ludmiła popatrzyła się
na niego z pożądaniem w końcu jest bez koszulki!?
- Hej i jak ćwiczymy? Nie możemy stracić formy!
Proponuję zacząć od biegania hym? Pardon dlaczego masz na sobie biustonosz?
- Przecież nie będę ćwiczyć bez niego, poza tym
niedawno skończył mi się okres i jeszcze mnie bolą piersi!
- Okej to ja mam taki pomysł ominiemy
takie ćwiczenia w których jest wymaganie bieganie i w ogóle ok?
- Co ty masz z tym biustonoszem!?
- Bo lubię twoje cycki okej?- powiedział śmiejąc
się
- Cóż poradzę. Musisz się pomęczyć bo tak szybko
ich nie zobaczysz a na pewno nie pomacasz- zaśmiała się lekko w szyderczy
sposób i zaczęła biec. Przebiegła dwa okrążenia, aż Federico nie złapał jej i
kazał robić brzuszki.
~(*)~
Ludmiła powoli otwierała oczy z błogiego snu.
Kiedy je już całkiem otworzyła, zauważyła, że nie jest w swoim pokoju , a
Federica. Jej ciało było odkryte białą, puchatą pierzyną. Jednak ku jej
zaskoczeniu Federico nie spał obok niej, a na Fotelu, który znajdował się na
przeciwko łóżka. Zauważyła, że szatyn pozwoli otwiera oczy, dlatego momentalnie
zamknęła swoje.
- Przecież wiem, że nie śpisz- lekko się
zaśmiał. Na co Ludmiła odpowiedziała otwarciem oczu.
-Czemu nie śpisz obok mnie tylko na fotelu?-
zapytała bez emocji.
- Nie chciałem abyś czuła się niezręcznie, w
końcu oficjalnie nie jesteśmy parą. To taki związek bez zobowiązań co nie?-
Federico wypowiedział te dwa zdania bez emocji, tak samo jak Ludmiła swoje
poprzednie zdanie. Jednak ona nie czekała na coś takiego była pewna, że
Federico się w niej zakochał, że będą razem, że jego uczucia są szczere. Jednak
zawiodła się. Nie chciała go stracić. Postanowiła udawać, że to dobra myśl, że
przez ten tydzień będzie z nim, ale za razem będzie mogła szukać miłości. Tej
prawdziwej miłości.
- Myślisz, że liczyłam na więcej. W końcu jesteś
moim wykładowcą i pracodawcą.- Chciała się na nim zemścić. Zemścić być jego
grecką boginią Nemezis. Sprawić by się w niej zakochał a potem, a potem
zostawić.
- To dobrze. A teraz..- Pokazał jej palcem aby
do niego podeszła, jednocześnie uśmiechając się do niej szyderczo.
- Palant- Pomyślała Ludmiła jednak podeszła do
niego i siadła mu okrakiem na kolanach i mocno wpiła się w jego usta. Chciała
być najbrutalniejszą osobą jaką w swoim życiu spotkał Federico. Pociągnęła go
za koszulkę i rzuciła na łóżko złapała go za krocze. Na co on wypuścił
gwałtownie powietrze w jej usta. Zdjęła jednym, ale sprytnym ruchem jego
spodenki pod którymi nie miał bokserek. Federico nie był jej dłużny i także
sprytnym ruchem zdają jej dość kuse majteczki. Zaczął dobierać się do stanika
zdjął go i swoją koszulkę. Dotykał jej piersi z niezwykłą delikatnością. Jakoby
się nimi delektował, podziwiał je. Dawał jej mokre pocałunki na całym ciele.
Ściskał jej piersi, całował je, ssał. Jednak ona nie wiedziała co czuć z jednej
strony czuła ogromną przyjemność, z tego co robił, z drugiej przytłaczała ją
nienawiść, którą posiadał z wiadomością o związku bez zobowiązań.
Federico zszedł niżej z pocałunkami, aż dotarł
do miejsca intymnego blondynki. Lekko drażnił je palcem. Na co blondynka
odpowiadała cichym jęknięciem. Kiedy stwierdził, że to dobry moment szatyn
zastąpił swój palec językiem. Pieszcząc jej skarb. Ona cicho pojękiwała, a
kiedy Włoch włożył palce do jej wnętrza. Jej bogini płynęła z podniecenia.
Ludmiła wiedziała, że dochodzi. Dlatego kazała mu przestać. Blondynka
postanowiła odwdzięczyć się szatynowi. Kazała mu usiąść na skraju łóżka, a sama
zeszła z niego i kucnęła przy chłopaku. Wystawiła swój język i lekko pieściła
główkę przyjaciela Federico. Po sekundzie przyjaciel znikną w jej ustach.
Udawała jakby jadła loda. Czasami bardzo leciutko przygryzała. Wiedziała, że
Federico zaraz dojdzie a jego biała sperma wyląduję w jej ustach. Nie
chciała tego, także ze względów higieny. Nasienie to jednak nasienie. Wyjęła go
z ust i ukierunkowała jego członek na swój brzuch tak aby spływało po niej
białe nasienie. I tak też się stało. Oboje stwierdzili, że to już czas. Federico
uniósł się do góry i wziął Ludmiłę na łóżko tak aby to ona była pod nim. Zwinny
krokiem wszedł do jej środka. Na co ona mocno pisnęła. Chłopak widząc, że
trudno zadowolić blondynkę zwykłym stosunkiem, postanowił pokazać jej co to
znaczy na ostro. Ona była przyzwyczajona kiedy była z Chuckiem prawie
codziennie uprawiali seks i było to dla niej cudowne Chuck zawsze
potrafił ją zadowolić. Federico mocno poruszał biodrami. Mocno i bardzo szybko
Ludmiła zaczęła głośno pojękiwać. Chłopak zadowolony z efektu próbował jeszcze
mocniej. Na co ona lekko syknęła z bólu. Bólu który sprawiał jej przyjemność. Dziewczyna
obróciła się chcąc aby chłopak tym razem wszedł w nią od tyłu. I tym razem
chłopak traktował ją namiętnie i lekko brutalnie co jakiś czas dawał jej siarczystego
klapsa w tyłek. Dziewczyna przewróciła chłopaka na plecy i sama
"nabiła" się na niego. Zwinnie i szybko posuwała się w górę i w dół
poczuła że dochodzi wydała z siebie mocny jęk. Jednocześnie poczuła w sobie coś
mokrego oznaczającego, że chłopak także doszedł. Zastygli w tej pozycji przez
chwilę, aż w końcu dziewczyna zeszła z niego i udała się w stronę jego
prywatnej łazienki. Weszła do środka i zamknęła drzwi na zamek. Otworzyła drzwi
do kabiny prysznicowe i odkręciła kurek z ciepłą wodą. Sprawdziła dokładnie czy
woda jest idealna i dopiero wtedy weszła do środka. Kropelki wody obmywały jej
ciało pełne oznak podniecenia chłopaka. Znalazła mydło o zapachu wanilii.
Obmyła się nim dokładnie, a na włosy nałożyła szampon Federica. Po dokładnym
wykąpaniu wyszła z łazienki. Zauważyła zmęczonego Federica i na podłodze swoją
bieliznę. Z winnym ruchem podniosła ją i ponownie udała się do łazienki. Kiedy
wróciła kazała umyć się Federicowi a sama w tym czasie ubrała się i wyszła.
Zostawiając na stole tylko karteczkę.
"Odpocznę u siebie. Nie martw się. Spotkamy
się jutro na ćwiczeniach. Pamiętaj bez zobowiązań. Dla mnie to nic nie
znaczyło. To była tylko przyjemność cielesna."
~(*)~
Następnego dnia Ludmiła siedziała w sali
ćwiczeniowej czekając na Federica. Kiedy do niej wszedł był uśmiechnięty, a za
nim szła śliczna brunetka, która najwidoczniej coś ma wspólnego z szatynem.
- Dzień Dobry! Przedstawiam wam pannę Ninę
Dobrev. Będzie z wami uczęszczała na zajęcia.- Uśmiechnął się do niej pokazał
aby poszła do ławki. Zaczęły się nudne ćwiczenia prowadzone przez
Federico.
~(*)~
Po czterech godzinach ćwiczeń Ludmiła wyszła z
sali i udała się do swojego pokoju, aby się ogarnąć. Kiedy to zrobiła udała się
bardzo szybkim krokiem wyjaśnić całą sprawę z Federico. Powoli dochodziła do
jego pokoju. Nagle zaczęła słyszeć dziwne jęki dochodzące właśnie z jego
pokoju. Cicho podeszła pod drzwi i lekko nacisnęła klamkę.
- Dureń nie zamkną drzwi na klucz.- Powiedziała
do siebie Ludmiła. Zobaczyła Federico i Ninę w bardzo nie komfortowej sytuacji.
Momentalnie zamknęła drzwi i uciekła do swojego pokoju. Zaczęła szlochać. Nie
chciała a jednak to zrobiła. Zakochała się nim, zakochała się w chłopaku
"bez zobowiązań". Nie potrafiła być sama ogarnęła się i poszła na
kolację. Był już tam Leon razem z Violettą. Blondynka podeszła do nich i
usiadła na krześle.
- Witaj Ludmiło - uśmiechnęła się do niej
promienie Violetta
- Hej Vilu, Część Leon- Gorąco odpowiedziała
Ludmiła.
- Popatrz tylko- pokazała pierścionek, który
Leon wybrał razem z Ludmiłą u jubilera.- Leon mi się oświadczył!!- Mówiła z
wielkim entuzjazmem
- Gratuluję i przepiękny pierścionek....
~(*)~
Ludmiła po zjedzonej kolacji poszła do swojego
małego pokoiku odpocząć. Już jutro Federico powie im kogo zabiera do Włoszech.
Usiadła na łóżku i spojrzała na wyświetlacz telefonu. Dwa nieodebrane
połączenia i SMS. Najpierw sprawdziła nieodebrane połączenia jedno
od jej matki drugie. Drugie ją bardzo zdziwiło numer nieznany Ludmile. Przeszła
do wiadomości i znów ten sam numer. Odczytała wiadomość:
573408628
Szeregowo Ferro!
Tu pułkownik Fresheng
Mam zaszczyt poinformować panią o pracy dla pani
proszę zgłosić się do mnie dziś do godziny 20:00.
Nerwowo spojrzała na zegarek. Widziała tam
godzina 19:55. Niczym błyskawica pobiegła do budynku w którym mieścił się
gabinet pułkownika. Dzięki Bogu potrafiła szybko biegać. Gwałtownie zapukała w
drzwi kiedy dobiegła. Modliła się żeby usłyszeć ciche proszę. I nagle cud jak
grom z jasnego nieba usłyszała "Proszę". Powoli weszła do ciemnego
pomieszczenia. Zauważyła w nim siedzącego na fotelu pułkownika.
- Szeregowa Ferro melduję się!- Powiedziała
bardzo profesjonalnie i poważnie
- Spocznij! Razem z resztą naszej załogi
wybraliśmy Ciebie, abyś została przeniesiona do szpitala Santa Maria i uczyła
się na przyszłą lekarkę wojskową. Uznaliśmy, że po tak dobrze zdanej maturze z
biologii i wynikach na naszej uczelni będziesz idealną wojskową lekarką.
Przewidzieliśmy także sprawy związane z twoim życiem prywatnym kiedy zajdziesz
w ciążę dostaniesz zwolnienie na 2 lata następnie obowiązkowo będziesz musiała
jechać na front na 3 miesiące i tak oczywiście z każdą ciążą, jeśli
planujesz mieć więcej niż jedno dziecko. Następnie emerytura oczywiście do 50
roku życia pracujesz i w szpitalu i na froncie po tym wieku tylko w szpitalu.
Zrozumiano? Czy zgadzasz się na taką umowę czy mamy to zaproponować komuś
innemu?
-Zgadzam się oczywiście, że się zgadzam. Od
kiedy mogłabym zacząć?
- Jeśli oficer Pasquareli Cię nie wybierze
sądzę, że od przyszłego tygodnia. A teraz dziękuję muszę kończyć moją pracę
-Dziękuję bardzo! Miłego wieczoru- Ludmiła
wyszła z gabinetu cała w skowronkach nie sądziła, że będzie kiedyś taką szychą.
Zawsze jak była mała chciała zostać lekarzem teraz jej się to udało i połączyła
to nawet z teraźniejszym marzeniami. Idąc korytarzem wpadła na szatyna.
- Dobry wieczór oficerze!- Powiedziała do niego
oschle
- Coś się stało, że jesteś taka zimna? Wczoraj
rano byłaś gorąca- Ludmiła skarciła siebie w myślach na wspomnienie o
wczorajszym poranku.
- Gdyby nie to, że widziałam jak lizałeś Ninie
waginę wszystko było by okej.
- Nie wyrażaj się do mnie w ten sposób. A poza
tym sama przyznałaś, że ta nasza relacja jest bez zobowiązań!- Lekko krzyknął a
Ludmiłę przeszły ciarki.- Wiesz co myślę, że ta nasza relacja to był tylko
epizod zapomnijmy o sobie i będzie najlepiej.- Odszedł zostawiając Ludmiłę
samą. W rzeczywistości nie samą bo były przy niej jej myśli. Krążyły wokół
niej, a ona nie wiedziała co ma zrobić już nic nie wiedziała. Kiedy weszła do
swojego pokoju zabrało jej się na wymioty. Przypomniała sobie, że dzisiejsza
sałatka nie wyglądała zbyt apetycznie ale z racji tego, że jest na diecie
musiała ją zjeść. Upadła na łóżko zmęczona całą tą sytuacją. Następnie Morfeusz
zabrał ją do swojej krainy.
~(*)~
Ludmiła siedziała na krześle w auli. Dziś jest
ostatni dzień. Dzień w którym wszyscy dowiedzą się kto jedzie do Włoch a kto
zostaje. Nagle Federico wszedł do auli, a na jego widok wszyscy wstali.
- Spocznij! Przejdźmy do sedna osobami które
jadą ze mną do Włoch są: Nina, Violetta, Camila, Leon, Christian, Louis. Reszta
także była świetna jednak to oni byli najlepsi dziękuję. Ludmiła wiedziała, że
jej nie weźmie była tylko epizodem. Kolejną laską, którą mu się oddała. Wróciła
do siebie i zaczęła się pakować.
~(*)~
5 lat później
Właśnie dziś skończył się okres w którym osoby
wybrane przez Federico wyleciały do Włoch na staż. Szatyn także wrócił.
Zrozumiał, że popełnił wielki błąd odcinają blondynkę od siebie. Postanowił ją
odzyskać mimo, iż ma już 32 lata to nadal jest dzieckiem i tak jak każdy
popełnia błędy. Federico bardzo zaprzyjaźnił się z Leónem, który ma już
dwuletnią córkę i jest po ślubie. Niestety Ludmiła nie była na weselu. Potem
przepraszała Leóna z całego serca , ale z nieznanych przyczyn nie mogła
przybyć. Federico potajemnie dowiedział się gdzie mieszka Ludmiła. Zamieszkała
w małej miejscowości w USA dokładnie w Stratword (od.aut. wymyśliłam te
miejscowość)
Kiedy był już pod drzwiami usłyszał płacz
dziecka już całkiem dużego dziecka. Wysłuchał się w rozmowę która zakończyła
płacz.
- Kochanie nie płacz. Jutro pójdziemy do
fryzjerki i jakoś wyrówna ci te włosy. Jednak muszę przyznać, że źle zrobiłeś
nie pytając mnie o zgodę.
- Mamusiu, ale tak bardzo chciałem mieć nową
fryzurę!- Usłyszał tylko zamykanie drzwi balkonowych. Nie wiedział czy
ryzykować czy zostawić ją w spokoju. Przez pięć lat się do niego nie odzywała,
ani on do niej. Teraz nie ma to sensu musi sprawdzić czy u niej wszystko
dobrze. Zapukał do drzwi.
Usłyszał kroki, ale nie Ludmiły tylko małego
chłopca. Drzwi się otworzyły a przed nimi stał mały chłopczyk z krzywo
przyciętymi włosami.
Był bardzo podobny do Ludmiły. Miał po niej
oczy, nos i policzki. Za to inny zarys twarzy bardziej zdecydowany i inne usta,
nie tak głębokie jak blondynki.
- Mamo! Jakiś Pan przyszedł!- Chłopiec krzyknął
ile miał sił w płucach.
- Dobrze, już idę!- Odpowiedziała z dystansem.
Federico usłyszał stukot jej szpilek o drewniane schody. Gdy zeszła wreście ją
ujrzał. Kiedy dojrzała była jeszcze ładniejsza. Miała na sobie kwiecistą
sukienkę z grubymi ramiączkami.
- Lorenzo idź się pobawić na dworze. Sprawdź
może twoi koledzy grają w piłkę.- Powiedziała swoim aksamitnym głosem. No co w
odpowiedzi chłopiec wybiegł z domu mówiąc do Federico krótkie "do
widzenia"
- Witaj Federico! Nie sądziłam, że Cię
kiedykolwiek jeszcze spotkam, ale wejdź.
- Witaj Ludmiło stęskniłem się za tobą- wymusił
z siebie szatyn, wchodząc do typowo amerykańskiego domu.
- Trudno mi zrozumieć twój tok myślenia. Pięć
lat temu mówiłeś coś zupełnie innego.
- Wiem, ale kiedy byłem na weselu Leona
zrozumiałem, że Cię kocham.
- Nie wierzę, takie słowa z twoich ust to cud.
Jednak ja bardzo dobrze sobie radze sama. Mały przyzwyczaił się że co pół roku
wyjeżdżam na miesiąc na front a w tym czasie zajmuje się nim Stephie jego
opiekunka. Kochana dziewczyna.
- Nie wspomniałaś nic o ojcu Lorenza.
Rozwiedliście się? Wpadka na imprezie? Czy jesteś z nim ale mi o tym nie
wspomniałaś?
- Szczerze trudni nazwać go ojcem. Sam jest
wielkim dzieckiem. Myślę, że gdybym mu powiedziała o tym, że jestem w ciąży
uznałby mnie za kobietę lekkich obyczajów. Chociaż taka nie jestem.
- Czy ja go znam jeśli tak, pozwól a pogadam z
nim sam na sam- zacisnął dłoń w pięść. Na co Ludmiła się zaśmiała.
- Myślałam, że Lorenzo będzie moim utrapieniem.
Jednak kiedy cztery lata temu przyszedł na świat zrozumiałam, że jest osobą
która wypełni mi pustkę po jego ojcu i tak też się stało. Wypełnił mi całą
pustkę po swoim ojcu.
- Ludmiła myślę, że jednak sprawiedliwe było by
gdybyś powiedziała ojcu Lorenzo, że na dziecko. Ja gdybym miał dziecko wolałbym
dowiedzieć się od jego matki niż gdyby dziecko miałoby mnie szukać kiedy
dorośnie.
- Federico nie było to takie proste jak ci się
wydaje. Jego ojciec nie chciał mnie znać i wołał inną ode mnie.- spłynęła jej
po policzku łza którą natychmiastowo starała ręką.
- Powiedz jaką świnia ci to zrobiła, jak mogła
Ciebie zranić!- Ludmiła popatrzyła się na niego z uśmiechem.
- Nie domyślasz się? Naprawdę nie wiesz kto to?
- Nie zadawaj mi głupich pytań! Czym prędzej
chcę mu wygarnąć!!- Ludmiła zaczęła się śmiać przez łzy
- To ty Federico! Ty mnie zraniłeś i ty
spłodziłeś Lorenzo!- Federico wytrzeszczył oczy i ze zdziwienia usiadł głębiej
w fotel.
- Ty sobie żartujesz prawda? Boisz się, że będę zazdrosny, że on jest lepszy ode mnie.- mówił jak najęty. Nie dając Ludmile dojść do słowa.
- Ty sobie żartujesz prawda? Boisz się, że będę zazdrosny, że on jest lepszy ode mnie.- mówił jak najęty. Nie dając Ludmile dojść do słowa.
- Mówiłam, że tak będzie. Mówiłam, ze mi nie
uwierzysz, ale to i dobrze. Nie zrozum mnie źle, ale ja bardzo dobrze radzę
sobie sama. Nie potrzebuję twojej litości. Jak na razie Lorenzo nie pytał o
swojego tatę.
- Czyli w tym momencie informujesz mnie, że nie
chcesz mojej pomocy, nie chcesz alimentów, nie chcesz, żebyśmy byli razem. A co
powiesz Lorenzo kiedy będzie miał w szkole dzień ojca? Kiedy będzie musiał
przyprowadzić swojego tatę, żeby opowiedział innym dzieciom o swojej pracy?-
Federico mówił do Ludmiły z wielkim żalem, który był słyszalny w jego głosie.
-Coś wymyślę. Jednak masz trochę racji
przedstawię cię Lorenzo powiem, że jesteś jego ojcem. Będziesz miał z nim
kontakt, weźmiesz go kiedyś na wakacje do siebie do Włoch.
- Ludmiła ja tak nie chcę. Wiem, że mnie kochasz
a ja kocham ciebie. Dlaczego to ukrywasz? Boisz się, że ponownie cie zranię? Obiecuje
to się ponownie nie powtórzy. Chcę zapewnić Lorenzo szczęśliwą kochającą się
rodzinę.
- Federico to za trudne, żebym od tak
pstryknęła palcem i ci wybaczyła. Poczekaj zawołam Lorenzo.- Blondynka
wyszła na taras i zawołała swojego synka do domu. Malec momentalnie przybiegł
do matki.
- Tak mamusiu? Coś się stało?- pytał trochę
znudzony tym, że matka wyciąga go od przyjaciół.
- Muszę ci coś bardzo ważnego powiedzieć.-
przełknęła głośno ślinę.- To jest twój tata...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A więc tak nie było dwóch komentarzy pod pierwszą częścią drugiego rozdziału dlatego dodaje One Shot'a. Dzięki wszystkim, ale myślę nad usunięciem bloga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz