27.04.2015

OS- Miłość inna niż wszystkie.


Dzisiaj przchodzę do was z One Shot'em myślę, że wam się spodoba.
           Dedykowany anonimowi


                                Siedziała smutna i samotna w swoim pokoju. Czy tak naprawdę swoim? Niekoniecznie. Mieszkała w małym akademiku blisko uniwersytetu do którego uczęszczała. Jej marzeniem było służyć państwu, jako żołnierz i zawsze, godnie bronić ojczyzny. Lubiła swoją uczelnie, nie mogła złego słowa na nią powiedzieć, jednak czuła niedosyt. Mało dziewczyn chce iść do Wojskowej Akademii Przygotowawczej . Brakowało jej towarzystwa najbliższych.  Mimo tego, że uczęszcza tu już dwa lata nie oswoiła się jeszcze z ludźmi. Nie znała ich. Jednak dla nie było to nawet dobrym rozwiązaniem.  Jej rozważania przerwało ciche pukanie, do drewnianych drzwi. Osoba za drzwiami usłyszała w odpowiedzi tylko „proszę!” . Drzwi powoli otworzyły się, a w nich staną jej przyjaciel. Kiedyś może był i kimś więcej, ale to minęło, jak letni wiatr.
 -Ludmiło! Może choć raz przynajmniej udasz, że słuchasz tego co do ciebie mówię!- powiedział lekko podirytowany zachowaniem przyjaciółki.
- Wiem znów cię zawiodłam, ale ja nie potrafię inaczej . Od jakiegoś czasu, czuję się bardzo samotna .
- Co ty gadasz przecież masz mnie, Christiana, Jane, Rosie. My wszyscy jesteśmy razem z tobą tu i o ciebie dbamy, kochamy cię i chcemy żebyś była szczęśliwa. Na tym polega przyjaźń.- Tymi ostatnimi słowami szatyn wykończył blondynkę o to jej chodziło brakowało w jej życiu innego rodzaju miłości, pełnego ciepła i  wzajemnej potrzeby bycia.
- León zrozum to nie takie proste. Wiem, przyjaźń w życiu jest bardzo potrzebna, ale po rozstaniu z Charlesem coś się we mnie zmieniło. Inaczej patrzę na świat. Nie tak jak ty, nie tak jak Rosie. Patrzę na świat przez wielki pryzmat, który gołym okiem nie jest widoczny . Pryzmatem tym jest czas. Ty masz Violettę, Rosie ma Alex’a , Jane ma Erica, a ja? Kogo mam ja? Nikogo.- Zrobiła malutką przerwę aby jedna łezka mogła swobodnie spłynąć po jej zimnym policzku.
- Nie płacz. To rozkaz!- uśmiechną się do niej promiennie. Na co ona odpowiedziała, także uśmiechem. Nagle na twarzy przyjaciela znikł uśmiech.– Zapomniałem ci czegoś powiedzieć…Ja planuje się oświadczyć Violettcie. – Mówił ze wzrokiem utkwionym w podłogę.
- To chyba dobrze! Czy może o czymś nie wiem?- Mówiła Ludmiła bez większego przekonania.
- Nie! Na czy nie o to chodzi . Chciałem cię poprosić abyś pomogła mi wybrać pierścionek dla niej.- mówił nadal nie co speszony.
- Jasne! To, że mam kłopoty z psychiką to nie znaczy, że nie pomogę najlepszemu przyjacielowi, w tak ważnej sprawie.- Ludmiła wstała z łóżka na którym siedzieli i podała rękę do Leóna. – To dla mnie zaszczyt, że prosisz mnie o tak ważną rzecz  w swoim życiu.- León wstał i przytulił się do Ludmiły. Nagle drzwi pokoju otworzyły się, a w nich stanęła zdyszana Camila.
-Witam was, ale nie czas na rozmowy. Przyjechał nowy oficer z Włoch. Podobno jest bardzo wymagający. Mamy z nim zajęcia przez pięć dni, następnie on wybiera najlepszych, którzy lecą z nim do Włoch! Ale jak już powiedziałam nie mamy czasu! On już na nas czeka w auli.- Camila tym miejscu przestała mówić i gestykulując wyrzuciła Leóna i Ludmiłę z pokoju. Jedynie co zrobiła Ludmiła to chwycenie swojej torebki. Przyśpieszonym krokiem doszli do auli.
         Aula była ogromnym pomieszczeniem. Zawsze kiedy Ludmiła musiała tu przebywać czuła się jak płatek stokrotki na łące pełnej stokrotek. W Auli trwała już rozmowa ze studentami. Wtem do Sali wszedł Oficer. Mimo munduru wydawał się młodym mężczyzną ok. 27 lat. Ludmile od razu spodobał się nowy „nauczyciel”. Miał kasztanowe włosy i brązowe, wchodzące w czekoladowe oczy.
- Dzień Dobry! Mam na imię Federico Pasquareli. Jestem młodszym oficerem. Będę was uczyć , przygotowywać do samoobrony i teorii walki na froncie. Może to brzmi groźnie, jednak tak nie wygląda. Zaufajcie.- Popatrzył się na salę i zauważył same zmieszane twarze.- No tak to może ja pokaże na czym to miało by się opierać. Czy ktoś jest chętny, abym na nim mógł pokazać?- Ponownie rozejrzał się po Sali i zauważył Ludmiłę która aktualnie mazała coś w zeszycie.- No to może ty blondyneczko- podszedł do Ludmiły i wyciągnął do niej rękę. Ona natomiast popatrzyła na niego przerażonym wzrokiem, ale jednak przyjęła ofertę i wstała z  miejsca .
- Jak masz na imię? – Zapytał oficer bardzo głębokim głosem
- Ludmiła Ferro. Szeregowa.- Dodała w bardzo szybkim tempie jedno dość mało znaczące słowo, ale dające zrozumieć, że jest osobą poważną.
- A  więc  Ludmiło, podejdź tu do mnie.- Dziewczyna zgrabnie podeszła do Federico.- Widziałaś może teledysk do Thinking Out Loud? Ed’a Sheerana?- zapytał cwaniacko
- Tak, widziałam- Federico zobaczył błysk w oku dziewczyny, jednak nie zważając na to odpowiedział
- To tutaj tak nie będzie.- Momentalnie uśmiech znikł jak i z twarzy Federico, jak i z twarzy  Ludmiły.
                                                                                            ~(*)~
Po  godzinie pokazu, w którym uczestniczyła Ludmiła , Federico dał jej spokój. Blondynka była wykończona nie dość, że musiała pokazywać, biegać po całej sali to w dodatku oficer poprosił ją, aby robiła pompki! Rozmowa ze studentami trwała dość krótko, w końcu zakończyło się spotkanie z nowym nauczycielem. Wszyscy uśmiechnięci i radośni wybiegli z auli jedyni Ludmiła i León tam zostali. Blondynka powoli pakowała swoje przybory do torby, a szatyn jej towarzyszył. Nagle odezwał się głos oficera.
- Ludmiło! Czy mogę cię prosić na słowo?- Mówił dość łagodnym tonem. Ludmiła popatrzyła na Leóna i cicho powiedziała:
- Idź już, dogonię cię.- Blondynka uśmiechnęła się do niego promiennie. Natomiast  szatyn w odpowiedzi powoli ruszył się z miejsca i poszedł w stronę wyjścia z auli. Ludmiła przeszła w dół i stanęła obok Federico. 
- Tak słucham, w czym mogę panu  pomóc?- zapytała lekko speszona towarzystwem  nauczyciela.
- Chciałbym cię prosić, abyś została moją asystentką. – Przerwał na sekundkę i ponownie kontynuował.- Wiem, że może to wydawać się dziwne, ale jestem w tym miejscu pierwszy raz, dlatego pragnę, żebyś mi pomogła się oswoić.
- Dobrze, dobrze tylko na czym by to miało polegać, na czym miałaby polegać moja praca?- zadała pytanie nadal lekko zdumiona sytuacją.
- Myślę, że na początku oprowadziłabyś mnie po tej placówce, następnie pomagała w ważnych sprawach jak wypełnianie papierów czy innych, ponieważ nie wiem czy będę w stanie to wszystko sam ogarnąć. No i muszę cię o coś poprosić.
- Tak?
- Mów do mnie Federico nie chcę się wydawać taki stary. Mam dopiero 27 lat będę miał jeszcze czas na bycie panem- powiedział z lekkim uśmiechem.

- Dobrze pan Federico. Sądzę, że mogłabym zostać pańską  twoją asystentką, nie sprawiłoby mi to większego problemu.- mówiła nie pewnie, jednak kiedy ktoś by się wsłuchał, zrozumiałby, że mówi to z wielką pewnością.
- To wspaniale od kiedy możesz zacząć „pracę”?- wziął to słowo w cudzysłów.
- Myślę, że nawet teraz mogłabym cię oprowadzić po uczelni.- Dziewczyna uśmiechnęła się mimowolnie.
- Idealnie, a więc chodźmy!- Młody mężczyzna uśmiechną się promiennie i pokrzepiająco pchnął dziewczynę ku wyjściu. Ludmile bardzo podobał się Federico nie umiała tego nazwać, ale chyba się w nim zakochała. Jego urocze dołeczki wprawiały ją w obłęd, a czekoladowe oczy w ekstazę. Musiała jednak udawać, że nic dla niej nie znaczy i że ich kontakty są tylko w pracy. Jednak nie potrafiła.
                                                        ~(*)~
Kiedy doszli do basenu, Ludmiła momentalnie się uśmiechnęła. Lubiła to miejsce, nawet kochała. Marzyła aby pływać zawodowo, tylko, że los chciał inaczej. Ludmiła w wieku 13 lat miała poważne problemy z kolanem, co bardzo utrudniało jej spełnianie marzeń. Teraz nie ma już tych problemów jednak nadal boi się zawodowo pływać. W końcu te problemy zapoczątkowały się tam w wodzie. Bez jej wiedzy.
- No więc Federico tutaj znajduje się basen, jak mogłeś zauważyć. Tutaj większość studentów  spędza popołudnia, wieczory i weekendy.
- Tak codziennie?- zapytał  Federico na co Ludmiła tylko przytaknęła skinięciem głowy-I im to się nie nudzi? 
- No co ty! Nigdy w życiu! Tutaj spędzamy większość wolnego czasu. Tylko tu potrafimy się wyluzować. Kiedyś ty też spróbuj!- mówiła lekko zaskoczona słowami Włocha.
- Kiedyś a może teraz? – poruszył śmiesznie brwiami
- To głupi pomysł nie mamy strojów. Poza tym dziś jest zamknięte bo przyjeżdżasz TY-  Uśmiechnęła się akcentując ostatnie słowo.
- Wstęp jest tylko dla upoważnionych czyli dla mnie, a że ty jesteś ze mną to możemy tam przebywać.- uśmiechną się i otworzył drzwi do basenu.
- To nie jest..- Nie zdążyła dokończyć, ponieważ przerwał jej szatyn.
- Oj nie marudź będzie zabawnie- Mówił tak jakoby obudziło się w nim małe dziecko a nie poważny oficer. Ludmiła zatrzymała się w miejscu pomiędzy  basenem a wejściem.
- Federico jesteś oficerem! Nie powinieneś robić takich rzeczy- krzyczała bez opamiętania. Nagle Federico poderwał się i podszedł do niej.
- Masz rację nie powinienem, ale robię- Federico podniósł Ludmiłę i ile sił było w jego rękach wrzucił ją do basenu.
(od aut. przepraszam za jakość ale pierwotnie obraz był bardzo mały)
Ludmiła powoli wypłynęła z pod tafli wody. Wynurzając się, zauważyła śmiejącego się w niebo-głosy Federica. Na początku nie zrozumiała o co chodzi a szczerze mówiąc nie zwróciła na to uwagi. Wpatrywała się w słodko rozmierzwione włosy oficera, w jego kasztanowo- czekoladowe oczy. Nagle Federico wyją za swoich pleców czarny  biustonosz od Victoria's secret. Dopiero wtedy Ludmiła zorientowała się, że to jej i w dodatku nie ma go na sobie. Szybko zakryła rękami piersi. Nie miała się czego wstydzić jej biust według niej był idealny nie za duży i nie z mały  taki w sam raz. Federico patrzył na nią z lekkim podnieceniem i pożądaniem. Ona jednak tego nie wiedziała. Nie była wampirem ze zmierzchu, który słyszy myśli wszystkich.
- Okej Federico było fajnie, ale się skończyło oddaj mi biustonosz- powiedziała Ludmiła z zadziwiającym spokojem. 
- Chyba zapomniałaś o czymś?- mówił powoli tak aby zrozumiała o co mu chodzi
- Poproszę?- mówiła lekko z sarkazmem i radością że to on znalazł biustonosz a nie ktoś z "górnej półki"
- A nagroda za znalezienie?- nadstawił policzek, aby dostać buziaka.
- Przecież to tylko biustonosz równoważnie mogę chodzić bez niego. 
- Okej, więc na moje lekcje masz przychodzić bez biustonosza.
- To nie fair!- lekko krzyknęła. Na tyle lekko żeby nikt ich nie usłyszał.
- A ja sądzę, że bardzo fair- uśmiechnął się szyderczo
-Oj wypchaj się - rzuciła Ludmiła i wspięła się na rękach chcąc wyjść z basenu. Nagle poczuła na swoich biodrach czyjeś ręce, które blokowały jej dalsze ruchy. Ręce Federico spowodowały, że Ludmiła znów poczuła stopami dno basenu. Federico przesuną ręce bardziej na żebra dziewczyny.
- Ale tak bez stanika wyglądasz o wiele ładniej.- szepną jej do ucha. Dziewczynę ogarnął dreszczyk, przyjemny dreszczyk. Lekko odwróciła się do niego, aby spojrzeć mu w oczy. Jednak to on przejął inicjatywę i szybko wpił się w jej usta. Oddała pocałunek. Nigdy nie czuła czegoś takiego, takiej przyjemności, namiętności, pożądania. Federico pociągnął ją za pośladki i usadził na granicy basenu, nadal namiętnie całując. Ona złączyła swoje ręce w jego włosach. Nagle Ludmiła oderwała się od niego chcąc zaczerpnąć powietrza. Federico także to zrobił, jednak po krótkim wdechu wykorzystał chwile nie uwagi blondynki i ponownie wpił się w jej usta tym razem do ich "gry" dołączył język . Po chwili Ludmiła oderwała się od Federica i drżącym głosem powiedziała:
- Nie sądzisz, że to źle, że tak się całujemy w końcu jesteś tak jakby moim szefem- urwała chcąc aby to Federico dokończył zdanie. Jednak on jeszcze mocniej przyciągnął Ludmiłę do siebie, tak mocno że czuła ona jego przyrodzenie na swoim brzuchu.
- Nie, nie sądzę. Ty mi się podobasz, ja tobie więc dlaczego nie moglibyśmy się całować?
- Nie wiem, ale...- nie dał jej dokończyć ponieważ mocno wziął ją pod wodę i namiętnie pocałował tak jakby chciał w tym pocałunku pokazać wszystko co do niej czuje. Ona nie wiedząc trochę co się dzieje w odpowiedzi także  pocałowała go z wielką namiętnością.
              ~(*)~
Ludmiła już sucha  i nadal bez biustonosza powoli odprowadzała Federico do jego pokoju. Nareszcie zrozumiała, że tak naprawdę Chuck nie był jej prawdziwą miłością. To do Federico czuję coś czego nigdy w życiu nie czuła do Chucka. Kiedy doszli do jego pokoju, Federico odezwał się po tej ciszy która ich dzieliła. 
-Wejdziesz? W końcu musimy obgadać twoje obowiązki.- uśmiechnął się do Ludmiły
- W sumie czemu nie mam jeszcze 15 minut do kolacji.- Federico otworzył drzwi i pozwolił Ludmile wejść jako pierwszej. Kiedy już sam wszedł do pokoju momentalnie zamkną drzwi. Podbiegł do Ludmiły i przybrał ją do ściany kładąc swoje ręce na jej pośladkach. Cieszyła się, że wreście znalazła miłość. Wiedziała i rozumiała, że on też ją kocha. Kiedy Federico przerwał pocałunek aby zaczerpnąć powietrza Ludmiła wyrwał się z uścisku i usiadła na fotelu. 
- Może porozmawiajmy o mojej pracy? Hymm? - lekko zdziwiony Federico usiadł na stoliku na przeciwko jej i po chwili namysłu odpowiedział.
- No dobrze jeśli chcesz.- Ludmiła przytaknęła- Najważniejsze jest to abyś nie nosiła biustonosza inne rzeczy nie są ważne- zaśmiał się ukazując rząd białych zębów.
- Ale się uparłeś! Może jeszcze bez majtek!?- mówiła z sarkazmem Ludmiła.
- A wiesz co to bardzo dobry pomysł - szeroko się uśmiechnął
- Ugh.. I już na koniec powiedz że mam pizdówki ubierać  i bluzki z gigantycznym dekoltem?
- Misia no stres. Pizdówki i bluzki to przesada bo inni chłopcy też będą cię widzieć.- Ludmiła wstała i siadła okrakiem, twarzą do Federico. Mocno go pocałowała i wstała.
- To do jutra - uśmiechnęła się i wyszła.
~(*)~ 
Następnego dnia Ludmiła ubrała się, zjadła śniadanie, spakowała książki i wyszła w stronę pokoju Federica. Idąc korytarzem spotkała Leona.
- Część Lu myślałem, że przyłączysz się do mnie i Violetty na kolacji, ale ty gdzieś poszłaś
- Byłam zmęczona. Oprowadzałam naszego oficera po uniwersytecie.
- Dość długo Ci to zajęło w końcu prawie wszystko jest zamknięte.- Ludmiła poczuła się trochę nie swojo nie chciała okłamywać swojego przyjaciela, ale trudno mówić o takich rzeczach szczególnie Leonowi, który uważa że każda miłość musi być przypieczętowana stosunkiem. 
- Jakoś tak wyszło. Wiesz co nie chcę mi się zbytnio tak tutaj rozmawiać. Umówmy się że ja dzisiaj pomogę Ci wybrać pierścionek a potem pójdziemy na kawę do starbucks ok?
- No okej jak chcesz- Ludmiła pocałowała w policzek Leona i odeszła ponownie w kierunku pokoju Federica. Dochodząc do jego pokoju nawet nie musiała pukać ponieważ drzwi same się przed nią otworzył. Stał w nich trochę zdenerwowany Federico. 
-Mów kto to był!?- mówił bardzo nerwowo i szybko
- Ale kto? O co ci chodzi?- odpowiadała pytaniem na pytanie zdezorientowana Ludmiła
- Ten chłoptaś, który był z Tobą na korytarzu!- Ludmiła zaśmiała się na odpowiedź Federica
- To mój przyjaciel nie bądź zazdrosny a na pewno nie o niego- mówiła dziewczyna z delikatnością głaszcząc szatyna  po policzku.
- Przepraszam nie powinienem się tak zachować- podszedł do niej i delikatnie pocałował blondynkę. Jego pocałunki wchodziły niżej aż dotarły do końca szyi.
-Och..- jedynie takie słowa mogły wydobyć się z ciała blondynki. Szatyn rozkoszował się skórą dziewczyny, o smaku  cytrusowej Piña Colady. 
- Fede-  chłopak nie przestawał ją całować - Ja, ja muszę iść na wykład- nagle chłopak oderwał się od niej.
- Dobrze , ale spotkajmy się wieczorem w gimnastycznej zrobię ci trening ok?
- No, no dobrze.- odpowiedziała zamykając za sobą drzwi. 
 ~(*)~
Nadszedł wieczór, Ludmiła pomogła wybrać Leonowi pierścionek i natychmiastowo po powrocie przebrała się w luźniejszy strój, w którym mogłaby ćwiczyć. Powoli weszła do sali w której czekał już na nią Federico. Był ubrany w luźne czerwone krótkie spodenki. Ludmiła popatrzyła się na niego z pożądaniem w końcu jest bez koszulki!? 
- Hej i jak ćwiczymy? Nie możemy stracić formy! Proponuję zacząć od biegania hym? Pardon dlaczego masz na sobie biustonosz?
- Przecież nie będę ćwiczyć bez niego, poza tym niedawno skończył mi się okres i jeszcze mnie bolą piersi!
- Okej  to ja mam taki pomysł ominiemy takie ćwiczenia w których jest wymaganie bieganie i w ogóle ok?
- Co ty masz z tym biustonoszem!?
- Bo lubię twoje cycki okej?- powiedział śmiejąc się
- Cóż poradzę. Musisz się pomęczyć bo tak szybko ich nie zobaczysz a na pewno nie pomacasz- zaśmiała się lekko w szyderczy sposób i zaczęła biec. Przebiegła dwa okrążenia, aż Federico nie złapał jej i kazał robić brzuszki. 
~(*)~
Ludmiła powoli otwierała oczy z błogiego snu. Kiedy je już całkiem otworzyła, zauważyła, że nie jest w swoim pokoju , a Federica. Jej ciało było odkryte białą, puchatą pierzyną. Jednak ku jej zaskoczeniu Federico nie spał obok niej, a na Fotelu, który znajdował się na przeciwko łóżka. Zauważyła, że szatyn pozwoli otwiera oczy, dlatego momentalnie zamknęła swoje. 
- Przecież wiem, że nie śpisz- lekko się zaśmiał. Na co Ludmiła odpowiedziała otwarciem oczu.
-Czemu nie śpisz obok mnie tylko na fotelu?- zapytała bez emocji.
- Nie chciałem abyś czuła się niezręcznie, w końcu oficjalnie nie jesteśmy parą. To taki związek bez zobowiązań co nie?- Federico wypowiedział te dwa zdania bez emocji, tak samo jak Ludmiła swoje poprzednie zdanie. Jednak ona  nie czekała na coś takiego była pewna, że Federico się w niej zakochał, że będą razem, że jego uczucia są szczere. Jednak zawiodła się. Nie chciała go stracić. Postanowiła udawać, że to dobra myśl, że przez ten tydzień będzie z nim, ale za razem będzie mogła szukać miłości. Tej prawdziwej miłości.
- Myślisz, że liczyłam na więcej. W końcu jesteś moim wykładowcą i pracodawcą.- Chciała się na nim zemścić. Zemścić być jego grecką boginią Nemezis. Sprawić by się w niej zakochał a potem, a potem zostawić. 
- To dobrze. A teraz..- Pokazał jej palcem aby do niego podeszła, jednocześnie uśmiechając się do niej szyderczo.
- Palant- Pomyślała Ludmiła jednak podeszła do niego i siadła mu okrakiem na kolanach i mocno wpiła się w jego usta. Chciała być najbrutalniejszą osobą jaką w swoim życiu spotkał Federico. Pociągnęła go za koszulkę i rzuciła na łóżko złapała go za krocze. Na co on wypuścił gwałtownie powietrze w jej usta. Zdjęła jednym, ale sprytnym ruchem jego spodenki pod którymi nie miał bokserek. Federico nie był jej dłużny i także sprytnym ruchem zdają jej dość kuse majteczki. Zaczął dobierać się do stanika zdjął go i swoją koszulkę. Dotykał jej piersi z niezwykłą delikatnością. Jakoby się nimi delektował, podziwiał je. Dawał jej mokre pocałunki na całym ciele. Ściskał jej piersi, całował je, ssał. Jednak ona nie wiedziała co czuć z jednej strony czuła ogromną przyjemność, z tego co robił, z drugiej przytłaczała ją nienawiść, którą posiadał z wiadomością o związku bez zobowiązań.
Federico zszedł niżej z pocałunkami, aż dotarł do miejsca intymnego blondynki. Lekko drażnił je palcem. Na co blondynka odpowiadała cichym jęknięciem. Kiedy stwierdził, że to dobry moment szatyn zastąpił swój palec językiem. Pieszcząc jej skarb. Ona cicho pojękiwała, a kiedy Włoch włożył palce do jej wnętrza. Jej bogini płynęła z podniecenia. Ludmiła wiedziała, że dochodzi. Dlatego kazała mu przestać. Blondynka postanowiła odwdzięczyć się szatynowi. Kazała mu usiąść na skraju łóżka, a sama zeszła z niego i kucnęła przy chłopaku. Wystawiła swój język i lekko pieściła główkę przyjaciela Federico. Po sekundzie przyjaciel znikną w jej ustach. Udawała jakby jadła loda. Czasami bardzo leciutko przygryzała. Wiedziała, że Federico zaraz dojdzie a jego biała  sperma wyląduję w jej ustach. Nie chciała tego, także ze względów higieny. Nasienie to jednak nasienie. Wyjęła go z ust i ukierunkowała jego członek na swój brzuch tak aby spływało po niej białe nasienie. I tak też się stało. Oboje stwierdzili, że to już czas. Federico uniósł się do góry i wziął Ludmiłę na łóżko tak aby to ona była pod nim. Zwinny krokiem wszedł do jej środka. Na co ona mocno pisnęła. Chłopak widząc, że trudno zadowolić blondynkę zwykłym stosunkiem, postanowił pokazać jej co to znaczy na ostro. Ona była przyzwyczajona kiedy była z Chuckiem prawie codziennie uprawiali seks i było to dla niej cudowne  Chuck zawsze potrafił ją zadowolić. Federico mocno poruszał biodrami. Mocno i bardzo szybko Ludmiła zaczęła głośno pojękiwać. Chłopak zadowolony z efektu próbował jeszcze mocniej. Na co ona lekko syknęła z bólu. Bólu który sprawiał jej przyjemność. Dziewczyna obróciła się chcąc aby chłopak tym razem wszedł w nią od tyłu. I tym razem chłopak traktował ją namiętnie i lekko brutalnie co jakiś czas dawał jej siarczystego klapsa w tyłek. Dziewczyna przewróciła chłopaka na plecy i sama "nabiła" się na niego. Zwinnie i szybko posuwała się w górę i w dół poczuła że dochodzi wydała z siebie mocny jęk. Jednocześnie poczuła w sobie coś mokrego oznaczającego, że chłopak także doszedł. Zastygli w tej pozycji przez chwilę, aż w końcu dziewczyna zeszła z niego i udała się w stronę jego prywatnej łazienki. Weszła do środka i zamknęła drzwi na zamek. Otworzyła drzwi do kabiny prysznicowe i odkręciła kurek z ciepłą wodą. Sprawdziła dokładnie czy woda jest idealna i dopiero wtedy weszła do środka. Kropelki wody obmywały jej ciało pełne oznak podniecenia chłopaka. Znalazła mydło o zapachu wanilii. Obmyła się nim dokładnie, a na włosy nałożyła szampon Federica. Po dokładnym wykąpaniu wyszła z łazienki. Zauważyła zmęczonego Federica i na podłodze swoją bieliznę. Z winnym ruchem podniosła ją i ponownie udała się do łazienki. Kiedy wróciła kazała umyć się Federicowi a sama w tym czasie ubrała się i wyszła. Zostawiając na stole tylko karteczkę.
"Odpocznę u siebie. Nie martw się. Spotkamy się jutro na ćwiczeniach. Pamiętaj bez zobowiązań. Dla mnie to nic nie znaczyło. To była tylko przyjemność cielesna."
~(*)~
 Następnego dnia Ludmiła siedziała w sali ćwiczeniowej czekając na Federica. Kiedy do niej wszedł był uśmiechnięty, a za nim szła śliczna brunetka, która najwidoczniej coś ma wspólnego z szatynem.
- Dzień Dobry! Przedstawiam wam pannę Ninę Dobrev. Będzie z wami uczęszczała na zajęcia.- Uśmiechnął się do niej pokazał aby poszła do ławki. Zaczęły się nudne ćwiczenia prowadzone przez Federico. 
~(*)~
Po czterech godzinach ćwiczeń Ludmiła wyszła z sali i udała się do swojego pokoju, aby się ogarnąć. Kiedy to zrobiła udała się bardzo szybkim krokiem wyjaśnić całą sprawę z Federico. Powoli dochodziła do jego pokoju. Nagle zaczęła słyszeć dziwne jęki dochodzące właśnie z jego pokoju. Cicho podeszła pod drzwi i lekko nacisnęła klamkę. 
- Dureń nie zamkną drzwi na klucz.- Powiedziała do siebie Ludmiła. Zobaczyła Federico i Ninę w bardzo nie komfortowej sytuacji. Momentalnie zamknęła drzwi i uciekła do swojego pokoju. Zaczęła szlochać. Nie chciała a jednak to zrobiła. Zakochała się nim, zakochała się w chłopaku "bez zobowiązań". Nie potrafiła być sama ogarnęła się i poszła na kolację. Był już tam Leon razem z Violettą. Blondynka podeszła do nich i usiadła na krześle.
- Witaj Ludmiło - uśmiechnęła się do niej promienie Violetta
- Hej Vilu, Część Leon- Gorąco odpowiedziała Ludmiła.
- Popatrz tylko- pokazała pierścionek, który Leon wybrał razem z Ludmiłą u jubilera.- Leon mi się oświadczył!!- Mówiła z wielkim entuzjazmem
- Gratuluję i przepiękny pierścionek....
~(*)~ 
Ludmiła po zjedzonej kolacji poszła do swojego małego pokoiku odpocząć. Już jutro Federico powie im kogo zabiera do Włoszech. Usiadła na łóżku i spojrzała na wyświetlacz telefonu. Dwa nieodebrane połączenia i SMS.  Najpierw sprawdziła nieodebrane połączenia   jedno od jej matki drugie. Drugie ją bardzo zdziwiło numer nieznany Ludmile. Przeszła do wiadomości i znów ten sam numer. Odczytała wiadomość:

573408628
Szeregowo Ferro!
Tu pułkownik Fresheng
Mam zaszczyt poinformować panią o pracy dla pani proszę zgłosić się do mnie dziś do godziny 20:00.

Nerwowo spojrzała na zegarek. Widziała tam godzina 19:55. Niczym błyskawica pobiegła do budynku w którym mieścił się gabinet pułkownika. Dzięki Bogu potrafiła szybko biegać. Gwałtownie zapukała w drzwi kiedy dobiegła. Modliła się żeby usłyszeć ciche proszę. I nagle cud jak grom z jasnego nieba usłyszała "Proszę". Powoli weszła do ciemnego pomieszczenia. Zauważyła w nim siedzącego na fotelu pułkownika.
- Szeregowa Ferro melduję się!- Powiedziała bardzo profesjonalnie i poważnie
- Spocznij! Razem z resztą naszej załogi wybraliśmy Ciebie, abyś została przeniesiona do szpitala Santa Maria i uczyła się na przyszłą lekarkę wojskową. Uznaliśmy, że po tak dobrze zdanej maturze z biologii i wynikach na naszej uczelni będziesz idealną wojskową lekarką. Przewidzieliśmy także sprawy związane z twoim życiem prywatnym kiedy zajdziesz w ciążę dostaniesz zwolnienie na 2 lata następnie obowiązkowo będziesz musiała jechać na front na 3 miesiące i tak oczywiście z każdą ciążą,  jeśli planujesz mieć więcej niż jedno dziecko. Następnie emerytura oczywiście do 50 roku życia pracujesz i w szpitalu i na froncie po tym wieku tylko w szpitalu. Zrozumiano? Czy zgadzasz się na taką umowę czy mamy to zaproponować komuś innemu?
-Zgadzam się oczywiście, że się zgadzam. Od kiedy mogłabym zacząć?
- Jeśli oficer Pasquareli Cię nie wybierze sądzę, że od przyszłego tygodnia. A teraz dziękuję muszę kończyć moją pracę
-Dziękuję bardzo! Miłego wieczoru- Ludmiła wyszła z gabinetu cała w skowronkach nie sądziła, że będzie kiedyś taką szychą. Zawsze jak była mała chciała zostać lekarzem teraz jej się to udało i połączyła to nawet z teraźniejszym marzeniami. Idąc korytarzem wpadła na szatyna.
- Dobry wieczór oficerze!- Powiedziała do niego oschle
- Coś się stało, że jesteś taka zimna? Wczoraj rano byłaś gorąca- Ludmiła skarciła siebie w myślach na wspomnienie o wczorajszym poranku.
- Gdyby nie to, że widziałam jak lizałeś Ninie waginę wszystko było by okej.
- Nie wyrażaj się do mnie w ten sposób. A poza tym sama przyznałaś, że ta nasza relacja jest bez zobowiązań!- Lekko krzyknął a Ludmiłę przeszły ciarki.- Wiesz co myślę, że ta nasza relacja to był tylko epizod zapomnijmy o sobie i będzie najlepiej.- Odszedł zostawiając Ludmiłę samą. W rzeczywistości nie samą bo były przy niej jej myśli. Krążyły wokół niej, a ona nie wiedziała co ma zrobić już nic nie wiedziała. Kiedy weszła do swojego pokoju zabrało jej się na wymioty. Przypomniała sobie, że dzisiejsza sałatka nie wyglądała zbyt apetycznie ale z racji tego, że jest na diecie musiała ją zjeść. Upadła na łóżko zmęczona całą tą sytuacją. Następnie Morfeusz zabrał ją do swojej krainy.
~(*)~
Ludmiła siedziała na krześle w auli. Dziś jest ostatni dzień. Dzień w którym wszyscy dowiedzą się kto jedzie do Włoch a kto zostaje. Nagle Federico wszedł do auli, a na jego widok wszyscy wstali. 
- Spocznij! Przejdźmy do sedna osobami które jadą ze mną do Włoch są: Nina, Violetta, Camila, Leon, Christian, Louis. Reszta także była świetna jednak to oni byli najlepsi dziękuję. Ludmiła wiedziała, że jej nie weźmie była tylko epizodem. Kolejną laską, którą mu się oddała. Wróciła do siebie i zaczęła się pakować.
 ~(*)~
5 lat później

Właśnie dziś skończył się okres w którym osoby wybrane przez Federico wyleciały do Włoch na staż. Szatyn także wrócił. Zrozumiał, że popełnił wielki błąd odcinają blondynkę od siebie. Postanowił ją odzyskać mimo, iż ma już 32 lata to nadal jest dzieckiem i tak jak każdy popełnia błędy. Federico bardzo zaprzyjaźnił się z Leónem, który ma już dwuletnią córkę i jest po ślubie. Niestety Ludmiła nie była na weselu. Potem przepraszała Leóna z całego serca , ale z nieznanych przyczyn nie mogła przybyć. Federico potajemnie dowiedział się gdzie mieszka Ludmiła. Zamieszkała w małej miejscowości w USA dokładnie w Stratword (od.aut. wymyśliłam te miejscowość)
Kiedy był już pod drzwiami usłyszał płacz dziecka już całkiem dużego dziecka. Wysłuchał się w rozmowę która zakończyła płacz.
- Kochanie nie płacz. Jutro pójdziemy do fryzjerki i jakoś wyrówna ci te włosy. Jednak muszę przyznać, że źle zrobiłeś nie pytając mnie o zgodę. 
- Mamusiu, ale tak bardzo chciałem mieć nową fryzurę!- Usłyszał  tylko zamykanie drzwi balkonowych. Nie wiedział czy ryzykować czy zostawić ją w spokoju. Przez pięć lat się do niego nie odzywała, ani on do niej. Teraz nie ma to sensu musi sprawdzić czy u niej wszystko dobrze. Zapukał do drzwi. 
Usłyszał kroki, ale nie Ludmiły tylko małego chłopca. Drzwi się otworzyły a przed nimi stał mały chłopczyk z krzywo przyciętymi włosami.
Był bardzo podobny do Ludmiły. Miał po niej oczy, nos i policzki. Za to inny zarys twarzy bardziej zdecydowany i inne usta, nie tak głębokie jak blondynki.
- Mamo! Jakiś Pan przyszedł!- Chłopiec krzyknął ile miał sił w płucach.
- Dobrze, już idę!- Odpowiedziała z dystansem. Federico usłyszał stukot jej szpilek o drewniane schody. Gdy zeszła wreście ją ujrzał. Kiedy dojrzała była jeszcze ładniejsza. Miała na sobie kwiecistą sukienkę z grubymi ramiączkami. 
- Lorenzo idź się pobawić na dworze. Sprawdź może twoi koledzy grają w piłkę.- Powiedziała swoim aksamitnym głosem. No co w odpowiedzi chłopiec wybiegł z domu mówiąc do Federico krótkie "do widzenia" 
- Witaj Federico! Nie sądziłam, że Cię kiedykolwiek jeszcze spotkam, ale wejdź.
- Witaj Ludmiło stęskniłem się za tobą- wymusił z siebie szatyn, wchodząc do typowo amerykańskiego domu.
- Trudno mi zrozumieć twój tok myślenia. Pięć lat temu mówiłeś coś zupełnie innego.
- Wiem, ale kiedy byłem na weselu Leona zrozumiałem, że Cię kocham.
- Nie wierzę, takie słowa z twoich ust to cud. Jednak ja bardzo dobrze sobie radze sama. Mały przyzwyczaił się że co pół roku wyjeżdżam na miesiąc na front a w tym czasie zajmuje się nim Stephie jego opiekunka.  Kochana dziewczyna.  
- Nie wspomniałaś nic o ojcu Lorenza. Rozwiedliście się? Wpadka na imprezie? Czy jesteś z nim ale mi o tym nie wspomniałaś?
- Szczerze trudni nazwać go ojcem. Sam jest wielkim dzieckiem. Myślę, że gdybym mu powiedziała o tym, że jestem w ciąży uznałby mnie za kobietę lekkich obyczajów. Chociaż taka nie jestem.
- Czy ja go znam jeśli tak, pozwól a pogadam z nim sam na sam- zacisnął dłoń w pięść. Na co Ludmiła się zaśmiała.
- Myślałam, że Lorenzo będzie moim utrapieniem. Jednak kiedy cztery lata temu przyszedł na świat zrozumiałam, że jest osobą która wypełni mi pustkę po jego ojcu i tak też się stało. Wypełnił mi całą pustkę po swoim ojcu.
- Ludmiła myślę, że jednak sprawiedliwe było by gdybyś powiedziała ojcu Lorenzo, że na dziecko. Ja gdybym miał dziecko wolałbym dowiedzieć się od jego matki niż gdyby dziecko miałoby mnie szukać kiedy dorośnie.
- Federico nie było to takie proste jak ci się wydaje. Jego ojciec nie chciał mnie znać i wołał inną ode mnie.- spłynęła jej po policzku łza którą natychmiastowo starała ręką.
- Powiedz jaką świnia ci to zrobiła, jak mogła Ciebie zranić!-  Ludmiła popatrzyła się na niego z uśmiechem.
- Nie domyślasz się? Naprawdę nie wiesz kto to?
- Nie zadawaj mi głupich pytań! Czym prędzej chcę mu wygarnąć!!- Ludmiła zaczęła się śmiać przez łzy
- To ty Federico! Ty mnie zraniłeś i ty spłodziłeś Lorenzo!- Federico wytrzeszczył oczy i ze zdziwienia usiadł głębiej w fotel.
- Ty sobie żartujesz prawda? Boisz się, że będę zazdrosny, że on jest lepszy ode mnie.- mówił jak najęty. Nie dając Ludmile dojść do słowa.
- Mówiłam, że tak będzie. Mówiłam, ze mi nie uwierzysz, ale to i dobrze. Nie zrozum mnie źle, ale ja bardzo dobrze radzę sobie sama. Nie potrzebuję twojej litości. Jak na razie Lorenzo nie pytał o swojego tatę.
- Czyli w tym momencie informujesz mnie, że nie chcesz mojej pomocy, nie chcesz alimentów, nie chcesz, żebyśmy byli razem. A co powiesz Lorenzo kiedy będzie miał w szkole dzień ojca? Kiedy będzie musiał przyprowadzić swojego tatę, żeby opowiedział innym dzieciom o swojej pracy?- Federico mówił do Ludmiły z wielkim żalem, który był słyszalny w jego głosie.
-Coś wymyślę. Jednak masz trochę racji przedstawię cię Lorenzo powiem, że jesteś jego ojcem. Będziesz miał z nim kontakt, weźmiesz go kiedyś na wakacje do siebie do Włoch.
- Ludmiła ja tak nie chcę. Wiem, że mnie kochasz a ja kocham ciebie. Dlaczego to ukrywasz? Boisz się, że ponownie cie zranię? Obiecuje to się ponownie nie powtórzy. Chcę zapewnić Lorenzo szczęśliwą kochającą się rodzinę.
- Federico to za trudne, żebym od tak  pstryknęła palcem i ci wybaczyła. Poczekaj zawołam Lorenzo.- Blondynka wyszła na taras i zawołała swojego synka do domu. Malec momentalnie przybiegł do matki.
- Tak mamusiu? Coś się stało?- pytał trochę znudzony tym, że matka wyciąga go od przyjaciół.
- Muszę ci coś bardzo ważnego powiedzieć.- przełknęła głośno ślinę.- To jest twój tata...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A więc tak nie było dwóch komentarzy pod pierwszą częścią drugiego rozdziału dlatego dodaje One Shot'a. Dzięki wszystkim, ale myślę nad usunięciem bloga.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz